środa, 5 lutego 2014

You don't know me

Skye McKinley
17 lat | klasa X | profil ogólny | ukochana siostra | cheerleaderka | po prostu łapie chwile

Kim jestem? Czemu wszyscy zadają to pytanie w kółko, i w kółko, i w kółko, jakby obowiązkiem było znanie na odpowiedzi? Kim jesteś, kim chcesz być, o czym marzysz, do czego dążysz? Czy to naprawdę takie proste? Czy ludzie potrafią odpowiadać na te pytania, nie musząc się nad nimi dłużej zastanawiać i łamać sobie nad tym głowy? Może to ze mną jest coś nie tak? Bo... Ja nie wiem. Mam siedemnaście lat i wciąż nie wiem, czego tak właściwie chcę. Nie mam żadnych planów na przyszłość, nie jestem szczególnie uzdolniona w żadnej dziedzinie, nie błyszczę wielkim intelektem, nie rozwiązuję w głowie w ułamkach sekund wielkich problemów matematycznych, nie potrafią malować i śpiewam tylko wtedy, kiedy wleją we mnie zbyt dużo alkoholu. Nie czuję pociągu do fizyki, chemii, historii czy wszelkich nauk przyrodniczych, nie posiadam zapierających dech w piersi talentów, ktorych inni mogliby mi tylko pozazdrościć. Jestem zwykła, po prostu zwykła i chyba właśnie dlatego wolę o tym wszystkim nie myśleć. Co ma być, to będzie. Dla mnie liczy się to, co jest tu i teraz, a nie mogę powiedzieć, żeby było łatwo. Chyba wszystko z dnia na dzień komplikuje się coraz bardziej i ja wiem, że nadchodzą wielkie zmiany, a ja nie lubię zmian i nie chcę zmian. Nie mogę już słuchać ich kłótni, to mnie za bardzo boli. Dlatego uciekam. To nic, że tak naprawdę nie jestem w stanie uciec daleko, bo cały ten rozpad rodziny jest czymś, co będzie tam na mnie czekać. To nic. Ważne, że przez tych kilka chwil, kiedy zatracam się w życiu, po prostu zapominam o wszystkich kłopotach. Lubię to uczucie, kiedy świat wiruje jak gdyby nigdy nic i mieni się tysiącem kolorów, których potem nie potrafię nawet nazwać. Lubię imprezy i lubię dobrze się bawić. To chyba nic złego, prawda?



Skye się wita, machając sympatycznie łapką. Buźka należy do Amber Heard. Myślę, że się polubimy! Na wątki wszelkie jestem bardziej niż chętna, mogę wymyślać, mogę zaczynać, długie, krótkie - obojętnie, dopasuję się, elastyczna jestem.
Dzień dobry!

11 komentarzy:

  1. [Witam serdecznie :) Może jakiś pomysł na wątek?]

    Tony Jones

    OdpowiedzUsuń
  2. [witam się ładnie :D dobry wieczór xd]

    Nick

    OdpowiedzUsuń
  3. [No fajnie, fajnie :) Teraz pytanie: masz pani jakiś pomysł na zaczęcie, czy może ja mam się pomęczyć? ;)]

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  4. [no ja też bym proponowała, ale nie mam pomysłu xD a chętna na romans nie jestem, aczkolwiek Amber... :D
    aha, i zapomniałam dodać, że podoba mi się karta postaci xD]

    Nick

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witam i życzę miłej zabawy! Jeśli będzie chęć, zapraszam do siebie ;)]

    OdpowiedzUsuń
  6. [No to zaczynam :)]

    Tony nie mógł już wytrzymać w domu. Matka z ojcem znowu się kłócili o nic, w dodatku pośrednikiem w rzucaniu inwektywami był jak zwykle on. Przeklinał w duchu wszystko, co istniało, że Helen poroniła i nie urodziła mu brata. Wtedy przynajmniej miałby w kimś oparcie, a tak... Popieprzone to wszystko.
    W takich sytuacjach zwykle brał swoją ukochaną Ellen, głaskał kota i szybko wymykał się z domu, żeby zaszyć się gdzieś i trochę pobrzdąkać. Przeważnie chodził na szkolne boisko, bo tam nikt go nie niepokoił.
    Siedział więc sobie na jednej z ławek i brzdąkał, czasem coś konkretnego, czasem bez ładu i składu. Tym razem znowu wpadł w melancholijny nastrój, więc grał po raz enty "Yesterday" Beatlesów. Po skończeniu utworu usłyszał za sobą klaskanie. Odwrócił się i zobaczył stojącą za nim cheerleaderkę, uśmiechającą się z uznaniem.
    Tony nie znosił cheerleaderek. Uważał, że są skończonymi idiotkami, z permanentną tapetą na twarzy i kupą forsy w... Właściwie nie, ze złotą kartą tatusia w portfelu. Spojrzał więc na dziewczynę z niezadowoleniem.
    - Że niby to do mnie było? - burknął nieprzyjemnie.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  7. - Dzięki - mruknął, odkładając gitarę. - Dobrze, że chociaż jedna osoba docenia moją grę. Jak tak na ciebie patrzę to nie wyglądasz mi na jedną z tych niedorozwiniętych społecznie cheerleaderek - powiedział, lustrując dziewczynę uważnym wzrokiem. Po chwili przeniósł spojrzenie na oblepioną naklejkami i pomazaną markerami starą, dobrą Ellen, po czym pocałował delikatnie gryf i powoli wstał. - Na elektryku wymiatam, ale to już inna bajka. Teraz nikt by mnie nie zmusił do zagrania na Jerrym. Nikt - powtórzył stanowczo. Chyba zbyt stanowczo, bo dziewczyna popatrzyła na niego z ukosa.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  8. [Początkowe pytanie zadawał sobie lub zadaje sobie wciąż każdy :D Ładna karta. Elegancka i taka "czysta" - świetna robota!
    Życzę udanej zabawy na blogu i zapraszam :)]

    James Anderson

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dobry pomysł :)
    Rozumiem że mam zacząć właśnie od takiego starcia, czy może na bardziej neutralnym gruncie?]

    Barbra

    OdpowiedzUsuń
  10. [Skoro mozesz wymyslac to nam cos wymysl, bo postac jest wyjatkowo zwykla, a to komplement ;)]

    Hayden.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Pewnie. Czemu nie? Lubię takie powiązania. Może zaczniemy wątek od tego jak mój Johnny przyjdzie do szkoły, tylko po to, aby wyrwać Skye na wagary? ;p]

    Johnny Eaton

    OdpowiedzUsuń