„Długo dziś myślałem i doszedłem do kilku wniosków.
Pierwszym z nich jest, że każda szkoła potrzebuje porządnego wyrzutka, tego któremu
rówieśnicy będą mogli przyklejać karteczki z wyzwiskami na szafkę i podstawiać
nogi. Przecież co by zrobili biedni uczniowie nie mając się na kim wyżyć? Drugi
wniosek nasuwa się sam – ja nim jestem. Dziś po raz kolejny zdzierałem z szafki
wyzwiska na mój temat, podnosiłem się z podłogi, po tym jak starszy mnie
podciął, chodziłem po ścianach, żeby tylko mnie nie zauważyli, żebym znów nie
był poobijany. Zawsze zauważają…
Ostatni wniosek: po prostu nie możesz się wyróżniać. Jeżeli masz własne zdanie,
styl ubierania, słuchasz innej muzyki, oni zrobią wszystko żebyś się zmienił.
Stłamszą cię, bo możesz okazać się od nich lepszy. Ale ja się nie zmienię i to
jest chyba we mnie najgorsze.
Problem tkwi w tym, że mając nikogo obok siebie, staję się coraz bardziej
smutny. Znów popadam w jakąś pieprzoną depresję. Może powinienem być bardziej
towarzyski, ale co ja mogę, skoro trzy czwarte populacji omija mnie szerokim
łukiem. Mam tylko ciebie, ale jesteś mile stąd, wszystko przez pieprzoną
przeprowadzkę.
Nie wiem, ile jeszcze tu wytrzymam.
Twój Andy”

Andrew
Dean Appleton
26.12.1998
klasa IX
profil artystyczny
26.12.1998
klasa IX
profil artystyczny
malarstwo
Witam (:
Wątki, powiązania bardzo chętnie. Łatwiej mi zaczynać, chociaż miewam też dobre pomysły.
Wątki, powiązania bardzo chętnie. Łatwiej mi zaczynać, chociaż miewam też dobre pomysły.
wizerunek: Andy Biersack
[Witam serdecznie :) Andy <3 Może wąteczeg jakiś? :)]
OdpowiedzUsuńTony Jones
[Możesz się powysilać, bo mi już mózg nie pracuje od zaczynania wątków ;P]
OdpowiedzUsuńTony
[To pierwsze jest okej :) Tolka jak to rozwinąć? Nie wiem, co by tam mogło być, ale mam ochotę komuś Tonym przywalić ;P]
OdpowiedzUsuńTony
[No spoko, jest git :) A Tony moim zdaniem to raczej ma zamiary pozytywne, może być tak, że sam przez to przechodził w IX klasie.]
OdpowiedzUsuńTony
[Zatem poczekam, bo i mnie się do łoża czas kierować :) Branoc wzajemnie :)]
OdpowiedzUsuńTony
[Serwus!, witam bardzo serdecznie i życzę udanej zabawy w tym zacnym gronie :)]
OdpowiedzUsuńJames Anderson
[No i oczywiście jak zwykle skleroza nie boli. Zapraszam do wątku jakiegoś, jak się ogarnę z całą resztą odpisów :D]
Usuń[U, Andy c: Żeby nudno nie było, zapraszam do wątku z Jade :D]
OdpowiedzUsuńJade
[No spoko, rozumiem :)]
OdpowiedzUsuńTeoretycznie Tony kierował się na lekcję angielskiego. Praktycznie zaś, nie miał najmniejszego zamiaru na nią iść. Po prostu nie miał ochoty siedzieć w tej cholernej sali, z ludźmi, z którymi nie rozmawiał, bo był zbyt "dziwny", żeby ktoś chciał utrzymywać z nim jakiekolwiek pozytywne stosunki. W dodatku nauczyciel za nim nie przepadał, Tony sam nie wiedział dlaczego.
W każdym razie, szedł powolnym krokiem przez korytarz, kierując się w stronę wyjścia ze szkoły. Nagle zauważył, że kilku wyrostków z jedenastej czepia się jakiegoś młodego chłopaka. Po krótkim przyjrzeniu się stwierdził, że chyba już go gdzieś widział. W sumie to nawet nie był trudny do zapamiętania, ubrany na czarno i z makijażem. Zanim Tony zdążył się na tyle zdenerwować, żeby zdzielić któregoś z prześladowców, rzeczeni sami sobie poszli, zostawiając chłopaka samego. Może Jones nienawidził ludzi, ale jednak podobnym sobie trzeba pomagać. Podszedł więc do leżącego na podłodze bruneta i wyciągnął do niego rękę. Nieznajomy podniósł się i spojrzał na Tony'ego z wdzięcznością.
- Gdybym pojawił się minutę wcześniej to oni leżeliby na posadzce, a nie ty - powiedział i uśmiechnął się.
[Fucken, ja tym bardziej. Rzuciłabym im jakimś powiązaniem, aby łatwiej było wymyślić już wątek. Zatem rzucam wszystkim co wpadnie mi do głowy:
OdpowiedzUsuń1. Sąsiedzi.
2. Kumple od fajek.
3. Może mój Johnny kiedyś się postawił w jego obronie? I większość sportowców odpuściła sobie dokuczanie czy cokolwiek w ten deseń.]
Johnny Eaton
- Dlaczego? - Tony popatrzył na chłopaka z niedowierzaniem. - Może i jestem pieprzonym socjopatą, ale to nie oznacza, że mam patrzeć jak się nad kimś znęcają. Poza tym, sam przez to przeszedłem, więc wiem jak to jest. Zresztą, wyglądasz na całkiem interesująca osobę, a ja lubię interesujące osoby - uśmiechnął się szeroko. - W dodatku, wiesz, fajnie byłoby mieć jakiegoś kumpla. Kogokolwiek żywego i realnego, a nie tylko kartkę, długopis i kilka fotek w dzienniku. Rozmawianie ze zdjęciami prowadzi do psychozy, a ja już wystarczająco mam problemów z psychiką. A tak w ogóle to Tony jestem - wyciągnął do nieznajomego rękę. - Albo Turtle, jak wolisz.
OdpowiedzUsuńTony
[No to ustalone. Masz chęci zacząć? :D]
OdpowiedzUsuńJohnny Eaton
- Co zrobiłem? Pewnego razu, jakoś tak w połowie dziesiątej klasy, chłopaki zgnoili mnie totalnie. Nie będę wnikał w szczegóły, powiem jedynie, że chodziło o moją orientację. Przez te ich durne odzywki wpadłem w taką furię, że gdyby nie wuefiści to prawdopodobnie z Nicka, tego wysokiego znaczy, zostałaby miazga. W każdym razie trochę sobie w szpitalu poleżał - Tony uśmiechnął się na wspomnienie tamtej sytuacji. - Od tamtej pory nawet nie próbują się do mnie odzywać, bo boją się, że znowu dostanę białej gorączki - roześmiał się.
OdpowiedzUsuń- Odwaga i głupota swoją drogą. Ja też kiedyś byłem anorektykiem. Ale wiesz, jak człowiek wpada w skrajną furię, to nie panuje nad sobą. Ja bym nie wiedział, co się tak naprawdę stało, gdyby mi ludzie z klasy nie opowiedzieli. A co do orientacji... Ja się nikomu nie przyznawałem, to chłopak, którego mimo wszystko nadal kocham, zrobił ze mnie pośmiewisko. Teraz to już mnie nawet nie obchodzi co sobie myślą - wzruszył ramionami.
OdpowiedzUsuń- Ja i tak stąd spieprzałem, więc zamierzam kontynuować tę czynność - Tony uśmiechnął się i pociągnął chłopaka za rękę, ciągnąc w stronę głównych drzwi. Umknęli w porę, bo szanowny pan dyrektor już coś do nich wołał. Po wyjściu za bramę Tony oparł się o ogrodzenie. - Zatem, drogi Andy, co teraz zamierzamy? Dwie opcje do wyboru?
OdpowiedzUsuń- Dziewica, okej - Tony się roześmiał i oderwał od ogrodzenia. - W takim razie pójdziemy do takiego miłego, przytulnego, małego parku nieopodal. Spodoba ci się, często tam przesiaduję. Cisza, święty, niczym niezmącony spokój, no żyć, nie umierać - brunet powoli zaczął iść wzdłuż ulicy, a Andy poszedł za nim. - Skoro jesteś tu od dwóch tygodni... To gdzie wcześniej mieszkałeś? - spytał.
OdpowiedzUsuń- Minnesota? Tam to chyba pogoda jakaś deszczowa, nie? - spytał. - Uch, pająki, nienawidzę. Wszędzie tego chujostwa pełno, jadowite i niejadowite, po prostu masakra - westchnął ciężko. Wyjął z torby paczkę papierosów, wyjął jednego i odpalił. - Palisz? - zwrócił się do chłopaka.
OdpowiedzUsuń- Fajnie musi być, jak tak dużo śniegu jest - westchnął. - Tutaj to nie jest tak dobrze, jak są święta, których i tak nie obchodzę, to jest lato i jest ciepło. W każdym razie za mojej kadencji tu śniegu nie było - zaśmiał się. Zobaczył jak chłopak kręci głową, więc schował pudełko z powrotem. - Widzisz te drzewka na horyzoncie? To cel naszej podróży.
OdpowiedzUsuń