poniedziałek, 3 lutego 2014

The piano keys are black and white, but they sound li­ke a mil­lion co­lours in your mind.

Hayden Fisher
6.06.1996 r.
klasa XI; profil artystyczny – pianino; koło fotograficzne

Nieustanny poszukiwacz sensu swe marnej egzystencji. Niegdyś zagorzały altruista, obecnie zwolennik weltschmerzu, i wieczorów spędzonych  pod kocem z kubkiem gorącego kakao, aniżeli hucznej zabawy, na której miłość objawia się poprzez pourywane stosunki w publicznych toaletach, a słowo szacunek straciło jakiekolwiek znaczenie. Nie rozumie dzisiejszego świata, zachowań ludzkich i polityki. Nigdy nie zagłębia się w tematy, które są mu obce bo zdaje sobie sprawę, że rozmówca może wyprowadzić go na manowce, a tego szczerze nie znosi. Nie toleruje kłamstwa, chamstwa i nieczystych zagrań, lecz zamiast otwarcie się temu sprzeciwiać, milczy. Nigdy nie miał zbyt dużo do powiedzenia, nigdy nawet nie był pytany o zdanie na jakikolwiek temat. Był idealnie zaprogramowaną fasolką, tym pożądanym dzieckiem, spełnieniem marzeń. Pochodzi z in vitro i choć wiedział o tym od samego początku nie potrafi pogodzić się z tym faktem. Rodzice od zawsze opiekowali się nim jak szklaną szkatułką, która może się rozbić od mocniejszego podmuchu wiatru. Chorowitemu od maleńkości Haydenowi opiekę zapewniał ojciec pediatra i matka - księgowa, która do tej pory jest stanowczo nadopiekuńcza. 
Wolny od uzależnień młody człowiek z tendencjami destrukcyjnymi dlatego bardzo często odpycha od siebie ludzi. Nieufny, do granic możliwości podporządkowany woli rodziców, zakochany w komponowaniu, mężczyzna, którego dzieciństwo ograniczało się do tysiąca lekcji muzyki i wkuwaniu na klasówki. Nie wie co to śmiech i zabawa choć sztuczny uśmiech przykleja na swą twarz średnio 5 razy w tygodniu. 

POWIĄZANIA.

______
Witam wszystkich serdecznie. Wątki oczywiście chcę i to duuużo. Lubię dłuższe z ciekawym pomysłem. Powiązaniami także nie pogardzę. Raz wymyślam, raz zaczynam. ;)

12 komentarzy:

  1. [To ja od razu przywitam i będę życzył udanej zabawy na blogu ;)]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam na blogu. Jeśli znajdzie się pomysł na wspólny wątek to zapraszam pod kartę mojej postaci ;p]

    Johnny Eaton

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Zapraszam do Dakoty z jakimś pomysłem, jutro zacznę. Dzisiaj jestem pół na pół bo randkuję z historią ;)]

    Dakota

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! :D Jakieś propozycje na wątek/powiązania? ;D Jeśli nie, to ja nad czymś pomyślę ;3]

    Rose

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jeśli zamysłem autora jest stworzenie karty, która jest obrazem kiedy to jego postać pisze zgłoszenie do szkoły to tak ma zostać. Nie będę nic usuwać ani zmieniać.
    Witam również.]

    H. Wood-Crap

    OdpowiedzUsuń
  6. [Nie odebrałam tego jako obraźliwej uwagi. Jeśli masz ochotę na wątek proponuję oprowadzić nową uczennicę po szkole. ]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Nie wiem czy to, by wypaliło ze względów technicznych. Młody Eaton jest Kanadyjczykiem i w rodzinnym kraju spędził z większą część życia. W Australii jest dopiero dwa lata. Z kolei jeśli o skrzypce to szczególnie za nimi nie przepadał, ale zazwyczaj robił matce na złość, zatem nie wykluczam, że byłby w tym całkiem niezły ;p
    Nigdy nie ignoruję, bez obaw.]

    Johnny Eaton

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ukocham go całego <3]

    Emma Nielsen

    OdpowiedzUsuń
  9. [O, ma urodziny dokładnie wtedy, kiedy moja koleżanka :) How sweet.
    Mogą się przyjaźnić, ona potrzebuje kogoś, kto by się nią zaopiekował, bo dość często ma napady paniki i płaczu, twierdząc, że jest do niczego i takie tam. Dlatego Hayden bardzo jej się przyda, tym bardziej, że taki dość spokojny z niego chłopak, jak widzę.
    Nigdy jeszcze nie miałam wątku, w którym ktoś mdleje! Zacząć, czy może Ty masz ochotę?]

    Barbra

    OdpowiedzUsuń
  10. [Z Emmą trudno o powiązanie, skoro dopiero niedawno przyleciała do Sydney i rozpoczęła naukę w Sydney High, także musimy zadowolić się typowym wątkiem z zapoznaniem :) Dochodzi do tego fakt, że oboje raczej stronią od tłocznych miejsc. Co Ty na to, aby spotkali się na jakiejś imprezie? Byłoby to pierwsze wyjście Emmy z domu po przyjeździe, a Hayden zostałoby wyciągnięty tam siłą czy coś :P Po mojej dziewczynie raczej nie ma co się spodziewać spontaniczności, więc liczę na to, że to Hayden się nią zainteresuje, oraz oczywiście na to, że zaczniesz! :D Mam nadzieję, że pasuje.]

    Emma

    OdpowiedzUsuń
  11. Barbra miała to do siebie, że często, a właściwie zawsze, pracowała za ciężko. Bo, spójrzmy prawdzie w oczy, normalny człowiek nie jest w stanie kuć połowę nocy, potem położyć się na te cztery godziny, żeby rano wstać, pójść do szkoły, i zostać jeszcze na dwugodzinny trening. A jednak robiła to wszystko, często, tak jak dzisiaj, zostając jeszcze dłużej, kiedy szkoła była już praktycznie pusta, panowała w niej cisza, nikt nie wchodził co pięć minut na salę i jej nie przeszkadzał. Tym bardziej, że taką możliwość miała tylko raz w tygodniu, bowiem w inne dni treningi miały inne drużyny i cheerleaderki musiały się dostosować. Nikt bowiem nie zdawał sobie sprawy z tego, że to nie tylko taniec i głupie machanie pomponami.
    Właśnie była w trakcie ćwiczenia nowego układu na najbliższy mecz, podczas którego jak zawsze miały wystąpić w czasie przerwy. Nie czuła się dobrze od dłuższego czasu, była przemęczona, funkcjonowała dzięki kawie, bolały ją mięśnie. Ale nie mogła przestać dawać z siebie stu procent, to nie było w jej stylu. Dlatego, nie zważając na nic, układała kroki, w myślach dodając piramidy i figury, które wykonają podczas tańca. Zdążyła jeszcze zauważyć Haydena, który uśmiechnął się do niej wchodząc do sali, kiedy to poczuła. Nagłą słabość, wirowanie całej sali, potem była tylko ciemność.
    Jak przez mgłę słyszała znajomy głos wołający jej imię. Z trudem zmusiła się do otworzenia oczu i nieco zamglonym wzorkiem spojrzała na pochylającą się nad nią twarz przyjaciela. Chciała się uśmiechnąć, ale chyba nie za bardzo jej to wyszło, dlatego po chwili zrezygnowała z tego pomysłu.
    - Nic mi nie jest - powiedziała cicho, łapiąc go za rękę i siadając.
    Syknęła cicho uświadamiając sobie ból w tyle głowy. No tak, leżała przecież na podłodze, jak idiotka, musiała się uderzyć, to dlatego. Tylko dlaczego tak właściwie leżała, przecież miała ćwiczyć... Nie potrafiła w stanie sobie tego uświadomić, dlatego skupiła wzrok na chłopaku, intensywnie myśląc.
    - Tak właściwie to dlaczego tu leżałam, a ty z tego co widzę też? - zapytała, mrużąc zabawnie czoło i nos, gdy jakieś strzępki wspomnień zaczęły do niej powracać.
    Tańczyła. Oczywiście, po to tu była, to było akurat jasne i logiczne. A więc... Tańczyła, zobaczyła go, uśmiechnęła się, jak zawsze na jego widok, i tańczyła dalej. Prawda?

    [Przepraszam, trochę krótko, a widzę, że lubisz dłuższe. Ja też, ale jestem dzisiaj wykończona, dopiero wróciłam do domu tak jak o 8 wyszłam, a nie chciałam dłużej zwlekać z rozpoczęciem. Kolejny już będzie lepszy, na pewno :)]

    Barbra

    OdpowiedzUsuń