czwartek, 6 lutego 2014

To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.

Barbra Schneider
klasa XI ~ profil ogólny ~ kapitanka cheerleaderek


Ambicja. Metr siedemdziesiąt czystej perfekcji. W jej przypadku bycie w czymś dobrą nie wystarczy. Bycie najlepszą to jej sposób na życie. I nieważne, że od tego roku jest główną cheerleaderką, to dla niej za mało. Owszem, było to celem numer jeden, jednak nigdy nie skupiała się tylko na tym. Zawsze była za bardzo zdeterminowana, dlatego jej średnia ocen nigdy nie spadła poniżej bardzo dobrej. Noce zarwane na naukę, godziny morderczych treningów, wzorowa frekwencja. 
Determinacja. Bez niej poddałaby się już dawno. Nieraz miała ochotę rzucić książki w kąt, zostawić to wszystko, powiedzieć rodzicom, że ma dość. Ale nie mogła i dobrze o tym wiedziała. Po takich chwilach słabości powracała, jeszcze bardziej zdeterminowana i nastawiona na sukces. Jeszcze mocniej pracując, żeby zwątpienie już nigdy nie powróciło.
Cel. W przedostatniej klasie znalazła się na samym szczycie, na co nigdy, nawet w najśmielszych snach, nie liczyła. Dlatego stara się jeszcze bardziej, bo chociaż odniosła sukces, to za niecałe dwa lata czeka na nią prawdziwe życie. I nikogo tam nie będzie obchodziło to, co udało się jej zdobyć w szkole. 
Strach. Jest nieodłącznym towarzyszem, do którego zdążyła się już przyzwyczaić. To on pobudza ją do działania, daje porządnego kopa, lepszego niż kubek kawy. Lęk przed odrzuceniem, przed straceniem wszystkiego, na co pracowała od przedszkola. Lęk przed przyszłością, na którą nie ma żadnego planu.  Z wierzchu pewna siebie i zdecydowana, w środku zaś bojąca się każdego nowego dnia.


______________________________
Coelho w tytule.
Powiązania, wątki, cokolwiek :)
Karta dziwna, bo trochę czasu upłynęła od mojej ostatniej aktywności na blogach.
Mam do oddania siostrę.

12 komentarzy:

  1. [Dzień dobry. Świetne zdjęcie, bardzo mi się spodobało *-* Zaproszę od razu do wątku z Jade, żeby nie było nudno c:]
    Jade

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam się ładnie i od razu zapraszam do wątku ze Skye, która też jest cheerleaderką. Może dziewczyny są czymś na ksztalt frenemies? Dogadują się, spędzają ze sobą dużo czasu, dobrze się znają, ale rywalizują ze sobą i często dochodzi między nimi do różnych starć? Na przykład kiedy Skye spóźni się na któryś z treningów... ;> ]

    Skye

    OdpowiedzUsuń
  3. [Może troszkę oszukuję, ale właśnie zostawiam u Ciebie trzeci komentarz żeby móc opublikować kartę (zaraz muszę wychodzić z domu) za to od razu zaproponuję wątek, mogę zacząć jeśli na jakąś fabułę wpadniesz, lub spróbować wymyślić. Jeśli o ich relacje chodzi, stawiałbym że Barbara może za Ryanem nie przepadać - on dostaje wszystko podane na srebrnym talerzu i wiecznie mu mało, a ona z tego co rozumiem jest osobą która do wszystkiego co ma doszła sama, na jej miejscu gościu by mnie wkurzał :D]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Bardzo mi sie podoba wizerunek i postac dlateg chcialabym watek. Pomysl w sumie mam ale nie wiem czy Ci sie spodoba. Mozemy zrobic, ze beda sie przyjaznic albo zwaczajnie znac z widzenia- wedle zyczenia ;) no i przykladowo dziewczyna trenowalaby sama jakis uklad, a ze Hayden zajmuje sie w wiekszosci muzyka na roznego typu przedsiewziecia moze wiec odwiedzic sale gimnastyczna by uzgodnic wszystko z kapitanem. No i moze Barbra zaslabnie?
    Hayden F.

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Mozesz zaczac ;) tylko z gory mowie, ze Hayden jest raczej malomowny i rzadko kiedy sie usmiecha ale na pewno bedzie ja uspokajac bo to jedno mu wychodzi xd]

    Hayden.

    OdpowiedzUsuń
  6. [nie tylko ty, jestem w gościu po uszy zakochana :D pasuje mi relacja, spróbuję coś sklecić]
    Ryan należał do osób, które w swoim życiu potrzebowały różnorodności. Jak najwięcej różnorodności, zero rutyny, multum różnych zajęć i towarzystwo na każdym kroku. Nuda, była jego głównym wrogiem i walczył z nią w każdej minucie. Oficjalny powód był taki, że nie chciał żałować zmarnowanej młodości, mniej oficjalny – po prostu nie lubił być sam, ludzie byli dla niego siłą napędzającą.
    Ostatnio postanowił sobie zainteresować się pewną cheerleaderką. Nie byle jaką oczywiście, na jego imprezach często były pomponiary jednak już dawno stracił zainteresowanie dziewczynami, które same się do niego pchały. Ona była inna. Ładna, inteligentna i całkowicie poza jego zasięgiem – krótka definicja pani kapitan. Pytanie jak zaimponować dziewczynie, która nawet nie chce z Tobą gadać? Nie było to proste.
    Po jednym z ich treningów stał przed szatnią dziewczyn czekając na nią, kilka z tych, które wyszły wcześniej zatrzymało się by dopytać o szczegóły sobotniej imprezy, o której plotka szybko rozniosła się po szkole. Zazwyczaj siedział po prostu z najbliższymi znajomymi, raz na jakiś czas zjeżdżało się do niego pół szkoły i to był jeden z tych dni. Miał też nadzieję, że Barbara się pojawi, w końcu ile można było mu odmawiać chociażby najmniejszego spotkania? Kiedy wyszła przeprosił jej koleżanki z drużyny i musiał ją dogonić, bo albo mu się zdawało, albo przyśpieszyła jak tylko zobaczyła że RJ stoi w korytarzu.
    -Hej, będziesz w sobotę? – uśmiechając się jak najlepiej potrafił spytał, wiedząc że na pewno dziewczyna wie o czym mówi. Wszyscy wiedzieli.
    -Stroje kąpielowe mile widziane, ale nie obowiązkowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. [A owszem, zgubiłam, dziękuję za uświadomienie mnie. Ostatnio widzę, że ludzie na blogach boją się odezwać, jeśli ktokolwiek ma jakiś błąd w karcie. Albo po prostu ich nie czytają. Ha. Anyway, jeszcze raz dziękuję. I piszemy, piszemy, musimy! Tylko problemem będzie pomysł na wątek, ot co.]

    Rakel

    OdpowiedzUsuń
  8. [Mnie to cieszy, szczerze powiedziawszy. :) Sąsiadki, o, dobry pomysł. W sumie są z tego samego rocznika, więc łatwiej było się im poznać. Relacje jakie? Przyjazne, mniej przyjazne, czy "ledwo trawiące się"?]

    Rakel

    OdpowiedzUsuń
  9. [przepraszam;)]
    Ryan nie był typowym facetem, który chciał tylko zaliczyć. Wbrew pozorom, gdy jakaś dziewczyna mu się podobało, chęci miał szczere, po prostu czasem gorzej wychodziło z wykonaniem planów i dotrzymaniem pewnych zobowiązań. Liczył na to, że gdy już zakocha się w kimś porządnie to go to zmieni, bo wiedział, że nie jedną już zranił swoim sposobem bycia. Niemniej jednak nawet jeśli nie rozumiała jego powodów, to pewnie słusznie starała się trzymać od niego z daleka – duże prawdopodobieństwo, że skończ się jak zawsze. Problem polegał na tym, że Ryan był wyjątkowo uparty w relacjach damsko-męskich. Fakt, że dziewczyna go olewała sprawiał, że jedynie bardziej chciał ją bliżej poznać, co z czasem mogło przeradzać się nawet w pewną niegroźną obsesję. Wszystko przed nimi.
    Jak każda nastolatka, tak i Barbra lubiła się czasami zabawić. Nie za często, bo nie miała na to czasu, ale gdy szykowało się coś większego, to zwykle na takiej imprezie się pojawiała. Szczególnie w tym roku, kiedy znalazła się w gronie najbardziej popularnych osób w szkole, więc nie mogła sobie pozwolić na zero życia towarzyskiego.
    Na jego pytanie o imprezę odpowiedziała jak zwykle, krótko, niekonkretnie, chcąc go spławić, jakoś nie był specjalnie zaskoczony. Nie udało jej się to jednak, chłopak poszedł za nią nie mając planu szybko dać się zbyć.
    -Potrzebujesz podwózki? – z tego co wiedział, dziewczyna nie jeździła swoim samochodem, a aktualnie wyglądała na dosyć zmęczoną. Ktoś po długim i męczącym treningu raczej nie miał wielkiej ochoty na spacer w pełnym słońcu czy ścisk w komunikacji miejskiej.
    -Po drodze możemy skoczyć na jakiś obiad, znam przyjemną knajpkę niedaleko szkoły. Podają genialne owoce morza – średnio wierzył, że dziewczyna by się zgodziła, jasno dawała mu do zrozumienia przy każdym spotkaniu, że nie jest zainteresowana. Ale może chociaż pozwoli się odwieźć, w ich relacjach to i tak byłby już postęp.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Bo gdzieś tam była, acz głowy nie dam sobie uciąć, gdzie. A poza tym zdaje mi się, że kiedyś zdarzyło nam się wątkować na blogu, gdzie miałam ten sam wizerune, co tu. :)]

    Levente

    OdpowiedzUsuń
  11. [No pewnie, że by wypadało. I ajk masz jakiś pomysł, to się nie obrażę, jak podrzucisz. A jeśli nie, to też się nie obrażę, ale nie zagwarantuję też, że mój mózg, wyjedzony przez romans z gospodarką amerykańską w dwudziestoleciu międzywojennym wymyśli coś dzisiaj. .-.]

    Levente

    OdpowiedzUsuń
  12. [Dziękuję :)
    Zastanawiam się na ilu blogach już próbujemy sobie wątek ogarnąć i nam nigdzie nie wychodzi (tutaj dawna Nutellaland ;p)]

    Liverpool

    OdpowiedzUsuń