When we all give the power
We all give the best
Rose Evans
Sala gimnastyczna już od godziny powinna być pusta. Jednak jedna dziewczyna nadal korzystała z jej uroków z uśmiechem na twarzy przebiegając kolejny kilometr z piłką przy nodze. Uwielbiała ten moment, gdy zmęczenie wdawało się we znaki, ale nadal robiła to, co kochała. Mocne uderzenie i siatka brami została porwana w górę. Uśmiechnęła się do siebie odgarniajac kosmyk włosów z twarzy. Wystarczy. Pomyślała, kierując się do szatni. Dokładny prysznic, a następnie poprawienie lekkiego makijażu na wyraźniejszy. Trenigni treningami, ale nie mogła pozowlić sobie na zaniedbanie swojego wizerunku. Cała Rose. Perfekcyjny wygląd był koniecznością w jej życiu, a bogaty tatuś sprzyjał temu. Jego kancelaria adwokacka działała świetnie, a więc jego malutka córeczka miała wszystko co tylko chciała. Nic więc dziwnego, że nawet fanaberie pana Evans nie przeszkadzały jej. Zmiana orientacji z hetero na homo? Nie jej interes. Byle dogadywała się z nowym partnerem, a z tym nie miała większego problemu. Z mamą, która wyprowadziła się z domu również miała dobry kontakt. Przecież to taka dobra dziewczyna.
Rose nie daje wchodzić sobie na głowę. W szkole zawsze jest pewna siebie i nikt nie może pochwalić się znajomością jej słabego punktu. Może po prostu go nie ma? Ma jak każdy. Jednak nikt nie wnika w jej życie, bo doskonale wie, że może skończyć się to źle. Panienka Evans to takie stworzenie, które lubi pyskować, uśmiechać się, płakać na zawołanie, rządzić i być górą. Czyli robi wszystko, aby radzić sobie. Nie stroni też od zakrapianych imprez. Może i nie powinna. Wiadomo, skoro ciągnie ją do sportu, to nie do używek. Zawsze twierdzi, że lepiej się napić, niż zalapić. Tego się trzyma. Co jeszcze? Jest osobą, którą nie każdy może poznać, ale gdy już uda się komuś do niej zbliżyć, to może zawsze na nią liczyć. No chyba, że w tym samym momencie ona ma problem. Tutaj nie trzeba dyskutować.
>>klasa XI >>profil sportowy >>kapitan drużyny piłki nożnej >>zajęcia taneczne >>zastępca przewodniczącego szkoły
Witamy się razem z Rose i od razu zapraszam do wątków i powiązań. Akceptuję wszystko co ciekawe, oryginalne i wnoszące coś do postaci. Preferuję wątki długie/bardzo długie, ale w gruncie rzeczy dostosowuję się do innych autorów. Romanse, tragedie, dramaty, sytuacje śmieszne, dziwne i szalone - wszystkie tematy są mile widziane w wątkach. Mam nadzieję, że charakterek Rose nie odstraszył, bo wiadomo - co złego to nie my. Lubię takie skrajne postaci, więc nie gryźcie za piękną panienkę z okienka, która jest kapitanem drużyny sportowej.
Odpisuję różnie, nie mijam, trzymam się kolejności. To chyba tyle tytułem wstępu.
[W imieniu administracji witam na blogu, świetne zdjęcie, no i kiedy tylko pojawi się Michael na blogu to zapraszam do jakiegoś wątku ;)]
OdpowiedzUsuń[A witam ślicznie, witam :) jeśli o wątek chodzi to mi zdecydowanie lepiej wychodzi zaczynanie, niż wymyślanie, więc jak byś mogła coś podrzucić? :3]
OdpowiedzUsuńS. V.
[Podrzuć coś, błagam, bo u mnie zero kreatywności w tym dniu ;<]
OdpowiedzUsuńSheila
[Można zrobić tak, że kiedyś Sheila nabazgrała kilka złych słów o Rose, która do tej pory jest wściekła na dziewczynę. I teraz zamiast o niej, Sheila napisała o innej piłkarce, co Rose zdenerwuje jeszcze bardziej i zrobi wielką awanturę, aż cała szkołą będzie słyszała ich kłótnię :D Takie połączenie dwóch pomysłów.]
OdpowiedzUsuńSheila
[Zacznę, ale to już jutro, po szkole '-']
OdpowiedzUsuńSheila
[ Witam ;> Już Ci mówię, że Dakota nie będzie lubiła Rose :D Nie ma bata, mogą się zabijać :D]
OdpowiedzUsuńDakota
[Wątek jak najbardziej. Ale nie mam pomysłu, jak coś zarzucisz to zacznę b chętnie. ]
OdpowiedzUsuńNoahhhh
[ Rose może się wtrynić do pomocy przy najbliższym szkolnym balu, hm?:D]
OdpowiedzUsuńDakota
[pronto. Relację proponuję nieskomplikowaną - przyjaciele, mogą spędzać sobie czas pijąc szoty w przerwie między daniami na obiadku. Co ty na to?]
OdpowiedzUsuńNo-ahh
[ Może na jednej z imprez Rose widziała Skye w towarzystwie jakiegoś starszego faceta i dopisała sobie jakąś pikantną historyjkę, którą puściła w obieg? I teraz Skye miałaby zamiar się z nią rozmówić. No nie wiem czy może być ;< ]
OdpowiedzUsuńSkye
Jako aperitif podano różowe Moet, które tak bardzo lubi jego mama, więc Noah był bardziej niż zadowolony obserwując ją. Jego tata zawzięcie dyskutował z panem Evansem, zapewne o czymś marketingowo ważnym. Jako że Allenowie mieli się za nowoczesną i postępową rodzinę, nie stanowiło problemu goszczenie pod swoim dachem pana Evansa z jego partnerem. Noah miał zaś okazję spotkać się z Rose w innych okolicznościach niż te szkolne. Co prawdę mówiąc raczej mu odpowiadało, bo nie zawsze znajdował czas na bycie w jej towarzystwie. Pani Teresa lada chwila miała podać zupę na stół. Noah nigdy nie przeszkadzały oboady wymuszonych lub nie, grzeczności. Przyjaciele jego rodziców zwykle byli zabójczo mili, a jeśli któregoś nie lubił, zawsze mógł udawać że jest odwrotnie. Tak robił przecież przez większość czasu. Wielu z jego znajomych na przemian buntowało się przeciwko tego typu imprezom lub wręcz przeciwnie. On sam uważał, że o ile w jego rodzinie wszystko było oparte na przyjemności przebywania między sobą raczej niż na korzyściach zeń wypływających, w innych rodzinach bywało inaczej. Noah nie był materialistą i chociaż zdarzało mu się oceniać ludzi, szanował ich nie ważne jacy byli. Był w stanie przetrzymać trzy godziny raz na trzy miesiące w towarzystwie jakiś nudziarzy.
OdpowiedzUsuńJego rodzice raczej nie mieli z nim problemów. Był urodzonym aktorem, chociaż trochę niespokojnym i narwanym. Głęboko przyjaźnił się z matką i zawsze mógł liczyć na jej dobre rady. Z ojcem również miał dobry kontakt i lubił gdy ten był z niego dumny.
Pod tym względem, Rose była bardzo podobna do niego. Również nie wtrącała się w sprawy rodziców, po prostu starała się z nimi żyć.
Rose siedziała obok niego. Zmierzył ją wzorkiem i uśmiechną się.
- Co słychać Rosie?
Zauważył, że jego matka uśmiecha się jakby do siebie. Zawsze mawiała, że Evans to taka miła dziewczyna.
Noah
[przepraszam za to ale padam. :]
[Kiedy zwykle sypię, wręcz pomysłami z rękawa to z przykrością muszę stwierdzić, że dzisiaj nic poza przypadkowymi znajomościami nie wpada mi do głowy, dlatego też poproszę o myślenie Ciebie.]
OdpowiedzUsuńJohnny Eaton
[Hm. Nie sądzę aby można im było dać jakieś głębsze powiązania, chyba, że na coś wpadniesz to na pewno się zgodzę. ;) Z luźniejszcyh no to mogli się spotkać na kilku meczach bo Hayden został poproszony o zrobienie zdjęć do gazetki szkolnej. No i przykładowo czasami biega sobie z aparatem po szkole by nieco odpocząć od ciągłej presji rodziców, więc Rose może sobie kopać piłkę, a H. na pewno chętnie popstrykałby jej parę zdjęć. Dziewczyna może to zauważyć i albo go zjechać albo opcjonalnie zażądać więcej, wedle życzenia. :)]
OdpowiedzUsuńH. Fisher.
[Domówka u wspólnego znajomego prezentowałaby się całkiem zacnie. Sympatia? Czemu nie?
OdpowiedzUsuńSzczerze? Zero stresu. Jako pomysł nie życzę sobie gruszek na wierzbie. Z każdej nawet banalnej idei może wyjść coś interesującego :D]
Johnny Eaton