poniedziałek, 3 lutego 2014

Hello, darling
 - Crowley

chyba trzeba kliknąć, żeby powiększyć.
chciałam być taka "oridżinal"
tam w dodatkowych miało być siatkarek,
 nie koszykówki, damn it

24 komentarze:

  1. [Cześć, cześć. Podoba mi się pomysł na kartę ale lepiej by chyba było gdybyś wymazała gumką chociażby w paincie czerwone podkreślenia i może wycięła tylko białe pole z danymi?
    Jak coś zapraszam na wątek. ]

    H. Fisher.

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Holly Wood. To nie żarcik z jakiegoś Hogwartu? ; D ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Gray nie zgodziła się nazwać tak swojej postaci, to wzięłam sprawę w swoje ręce.]

      Usuń
  3. [Wybacz, widocznie nie zrozumiałam zamysłu Twojej karty. Nie miały to być obraźliwe uwagi, jakby coś.]

    H. Fisher.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam ;) i przy okazji informuję, że postać kapitana drużyny koszykarskiej jest już zajęta ;)]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Imię kojarzy mi się z Holli Would z "Cool World" i słyną frazą "Holli Would if she could... And she will".
    Swoją drogą cześć Karzeł, Deus i inni bohaterowie się kłaniają :)]

    James Anderson

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Hi, Crowley.
    Coś kombinujemy z wątkiem, Karżełku? ]
    S. Grimstone

    OdpowiedzUsuń
  7. [Polecam. Ciekawa animacja dla starszej publiki :)
    Mi również radośnie widzieć kogoś znajomego. Może jest ochota na jakiś wątek, choć nie wiem czy we wszystkich swoich zajęciach Holly znalazłaby jeszcze czas i chęci na te Jamesa. Oczywiście zapraszamy, bo jakże by inaczej :)]

    James Anderson

    OdpowiedzUsuń
  8. [Heh, przepraszam. Nie chciałam, żeby tak to zabrzmiało. Chodziło mi bardziej, że pomimo iż animacja jak w bajkach Disneya, to raczej nie pokażesz tego dzieciakom - choćby ze względu na główną bohaterkę i jej ognistą naturę :D
    Nawet byłoby to wskazane, przyda się później na studiach :) Czy interesowały by cię jakieś konkretne zajęcia, tematy, pytania, konsultacje czy jakiś inny pomysł zaczęcia wątku?]

    James Anderson

    OdpowiedzUsuń
  9. [Panno Ordżinalna XD Tym razem nie ma JRM. :D]

    J.Severide

    OdpowiedzUsuń
  10. Na całej uczelni nie istniało nic lepszego, niż dobry wykład z ekonomii. Problem tkwił w tym, że Sebastian nie posiadał żadnej motywacji, by na nim uważać - o swoją przyszłość nie musiał się specjalnie martwić (a przez to przykładać do nauki), rodzice go nie naciskali, a on był niesamowicie zmęczony nocą, podczas której zgłębiał tajniki przyrządzania arabskiego hummusu. Koniec końców - potrawa mu nie posmakowała, aczkolwiek perspektywa zrobienia sobie czegoś tak hipsterskiego, że aż boli, była zbyt przemożna, by nie spróbować. Za niedługo wymyśli jeszcze kawę z kaparów, nieznośnie ohydną, aczkolwiek niszową do szpiku kości. I opatentuje we wszystkich kiepsko urządzonych kawiarenkach w mieście. Tfu, w całej Australii.
    W każdym razie - przyplątał się jakoś na wykład, chcąc chyba tylko zaimponować nauczycielowi swoją stuprocentową frekwencją; niestety, ani urodą, ani inteligencją dziś nie miał zamiaru błyskać. Chciał tylko trochę posiedzieć, może zapisać ze dwa zdania, a resztę zajęć po prostu poświęcić dosypianiu i zdobieniu pomieszczenia jako wystawiona do światła roślinka. Dlatego też, kiedy tylko wszedł do sali, skierował się w stronę przedostatniego rzędu; ostatni zajmowali zwykle ajfoniarze z jakimiś fikuśnymi gierkami (w które zresztą pykali całą godzinę), a on do nich nie należał. Wybrał więc tylne miejsce, nie za blisko katedry, ale też tak, by profesorowi nie zachciało się nagle spytać go o jakieś zagadnienie, które to miał przerobić w domu wieki temu.
    Usadził się wygodnie na nieco zbyt twardym krześle (cóż, pewnie jego zadaniem było utrzymywanie ucznia w stanie raczej trzeźwym, bez przysypiania), wyciągnął jakiś notatnik, długopis, poprawił zegarek, po czym rozejrzał się dookoła. Ku jego zdziwieniu, usadził się pomiędzy jakimś statecznym, spokojnym nerdem, próbującym dojrzeć godzinę na sebastianowym nadgarstku oraz nieznaną sobie dziewczyną. Z dwojga złego - gdyby nudziło mu się za bardzo, mógłby do niej zagadać. A potem pograć w karty, na przykład.
    Zwłaszcza, że tuż po tym, jak usłyszeli dźwięk dzwonka, kolega zaczął notować każde słowo prowadzącego. Każde. Grimstone nawet przyglądał się z zaciekawieniem, jak długopis przesuwa się w niesamowitym tempie po papierze, ale po chwili odwrócił wzrok, by zapisać chociaż temat wykładu.
    Nie. To zbyt wyczerpujące.

    [ #bjeda ]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Jeśli myśląc o szalonej krowie wyobrażasz ją sobie w berecie to można nazwać to powiązaniem. Innych nie ma.]

    OdpowiedzUsuń
  12. [rzeczywiście oryginalna karta;) witam się i pytam o wątek, mogę zacząć jeśli będziesz miała pomysł, jeśli nie to dopiero nad nim się pomyśli;)]
    Ryan

    OdpowiedzUsuń
  13. [o tak, coach wymiata x3 "i stole the show" :D
    i również dzień dobry (chociaż teraz to już wieczór)]

    Nick

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ach, a u ciebie Crowley x3 "hello, boys" :D]

      Usuń
  14. [Witam. Zgadzam się z Tobą, co do urody Lily Collins. :) Musze pochwalić za naprawdę oryginalna kartę i ciekawa postać. :D ]

    Yssandre C.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele osób pomyśleć by mogło, że jak ktoś imprezował tyle co pan Johnson to przestawał zwracać uwagę na kondycję. Nic bardziej mylnego. Biorąc pod uwagę jak RJ lubił ładne towarzystwo płci przeciwnej, poranne treningi kilka razy w tygodniu trzymały się cały czas w planie dnia. Czasem zmieniał je na domowy, kryty basen, szczególnie gdy było zbyt ciepło by wychodzić z domu, jednak póki co pogoda była odpowiednia do porannego biegania po plaży. Wracał już w stronę swojego domu, gdy dostrzegł kogoś przed sobą, co było o tyle dziwne, że w tej części plaży rzadko kiedy spotykało się kogokolwiek w godzinach przedpołudniowych. Gdy nieco przyśpieszył i zmniejszył odległość między nimi rozpoznał dziewczynę ze szkoły, jakoś niedługo u nich była i grała bodajże w koszykówkę. Nie pamiętał nawet jej imienia, ale mimo to uśmiechnął się gdy ją dogonił i zaczął biec tempem dziewczyny.
    -Hej. – proste, może trochę dziwne, bo zazwyczaj ludzie którzy przychodzą rano pobiegać nie zabierają się za zagadywanie do nieznajomych. Ale RJ nie był do końca normalny, nigdy nie trafił możliwości poznania kogoś.
    -Nie biegasz tu często – bardziej stwierdzenie niż pytanie, ciekaw był co dziewczynę w tę okolice sprowadza. Daleko było od centralnych wejść na plaże, w najbliższym otoczeniu tylko kilka bardziej wystawnych domów, żeby nie powiedzieć – rezydencji, w tym ta własności Johnsonów.

    OdpowiedzUsuń

  16. Gdyby ludzie nie rozmawiali z nieznajomymi cała populacja byłaby wielkim zbiorowiskiem introwertyków, a rozmnażanie odbywałoby się na prymitywnym poziomie jaskiniowców – maczugą w łeb i do jaskini. Ogólnie rzecz biorąc rozmowa z nieznajomym była podstawą postępu cywilizacyjnego ludzkości, jednak od tego wywodu się powstrzymał. Nie było sensu przedstawiać swoich jakże ‘ciekawych’ teorii dziewczynie, która i tak chyba nie miała zbytniej ochoty z nim rozmawiać. Ale czy RJ by się tym przejął? On miał ochotę, więc nie miał zamiaru przerwać, dawno nikogo nowego nie poznał, nadarzyła się więc świetna ku temu okazja.
    -Nie, nie wspominała, nigdy jej to nie obchodziło – jego matka była osobą bardzo specyficzną, skupiona na swojej karierze uważała zajście w ciąże za przeszkodę i podświadomie obwiniała Ryana za koniec kariery. Zdecydowanie nie była najlepszym przykładem matczynej miłości, z czym chłopak już dawno się musiał pogodzić – matkę zastępowały mu nianie z którymi kontakt zawsze był świetny.
    -I kojarzę Cię ze szkoły, więc nie jesteś aż taka nieznajoma – może i ona nie poznała jeszcze nikogo, ale gdy było się w centrum towarzyskiej elity szkoły, nawet zwracało się uwagę na nowe osoby które się pojawiają.
    -Ryan, niektórym znany jako RJ. Witamy w Sydney – jeśli myślała, że chłopak szybko się odczepi to miała się poważnie przejechać. To nie dlatego że był wredny czy złośliwy, po prostu nie rozumiał słowa nachalność, bo niby dlaczego komuś miało by się nie podobać jego towarzystwo?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ktoś miał tu problemy z nastawieniem. Nie wpadła na to, że ludzie po prostu starają się być mili? Może nie są przy tym zbyt oryginalni, ale co innego możesz powiedzieć zupełnie nieznajomej osobie, która jest nowa w mieście? Krótkie ‘witamy’ wydaje się być nienajgorszym pomysłem.
    -To masz szczęście że postanowiłaś pobiegać po mojej plaży – uśmiechnął się, wcale nie używając mocno naciąganie sformułowania ‘moja plaża’. Kilkaset metrów na które zaraz mieli wbić rzeczywiście prawnie należało do Johnsonów, chociaż nie zdecydowali się w żaden sposób tego oznaczyć – mogli w każdej chwili i tyle im wystarczyło. Ryan przez jakiś czas zafascynowany był prowadzeniem barów i tym podobnych lokali, miał wielki plan na przyszłość otworzyć sieć najlepszych plażowych pubów, pod pierwszy teoretycznie miał już wykupione miejsce, jednak jego zapał nieco ostygł gdy okazało się ile będzie z tym pracy – póki co ziemia czekała aż chłopak nieco wydorośleje.
    -Gdybyś mnie nie poznała, pewnie nie miała byś okazji zostać zaproszona na jutrzejszą imprezę, a szkoda by było to ominąć, będziesz miała okazję by poznać kilka osób ze szkoły.

    OdpowiedzUsuń
  18. -Akt kupna sprzed kilku lat, leży gdzieś w papierach –odparł po chwili zastanowienia wzruszając ramionami kiedy już się zatrzymali. Czy było to aż takie irracjonalne? Może troszkę. Natomiast jeśli o imprezę chodzi, to w tym nie było ani grama irracjonalności. Dziwne było, gdy w weekend nic się nie działo u RJa, zazwyczaj oznaczało jedno – starszy pan Johnson przyjechał do domu. Chociaż trafniej brzmiało ‘przyjechał w odwiedziny’. Jakkolwiek nielogicznie brzmiało zostawianie tu chłopaka samego – mógł przecież przeprowadzić się z ojcem do Nowej Zelandii – to miało to też swój głębszy powód. Ryan nie chciał się przenosić na jakieś odludzie, miał tu życie i wiedział że ojciec nie zmusi go do tego. Wtedy powiedziałby że jedzie o matki, a to z kolei było by plamą na honorze ojca. W sprawie rozwodowej opieka nad dzieckiem była jedną z niewielu rzeczy która nie została mu odebrana.
    -Zaczynamy w piątek po południu, kończymy pewnie w niedzielę, jestem przekonany że znajdziesz kilka godzin – na pewno będąc w liceum nie miała 24-godzinnych zmian.
    -Swoją drogą ciekawy wybór pracy dorywczej, większość wybiera wypożyczalnie sprzętu do surfingu albo restaurację. Pierwszy raz słyszę o klinice dla bezdomnych.

    OdpowiedzUsuń
  19. -Mój ojciec – odpowiedział na pytanie, dochodząc do wniosku że w sumie to rzeczywiście jest trochę dziwne.- chociaż może nie jest do końca normalny, to by wiele wyjaśniało – uśmiechnął się szerzej. Tak, zdecydowanie ta opcja była prawdopodobna.
    -Szkoda, że nie będziesz mogła wpaść, może następnym razem. A można wiedzieć cóż takiego zrobiłaś, że pracujesz po 20h w weekendy i Ci jeszcze za to nie płacą? – teraz to go już w ogóle zaskoczyła. Może i wyglądała na zadziorną, ale nie na młodą recydywistkę. Jechała samochodem bez prawka? Przyłapali ją na spożywaniu alkoholu? Pewnie i tak mu nie powie, raczej nie rozpowiada na prawo i lewo o swoich historiach z prawem, a dopiero co go poznała. Nie każdy był tak otwarty na ludzi jak Ryan.

    OdpowiedzUsuń
  20. [Sądzę, że nasze postaci rzeczywiście mogłyby się zaprzyjaźnić. Wolałabyś jednak zacząć wątek od tego, jak się poznają, aż w końcu zaprzyjaźniają, czy już startujemy z przyjaźnią? ]

    Yssandre C.

    OdpowiedzUsuń
  21. [W końcu ktoś, kto ogląda Hannibala! A ja się chyba zakochałam w Holly, tyle miłości.]

    Rakel

    OdpowiedzUsuń