wtorek, 4 lutego 2014

...a wszystko co mam to tylko zbiegi okoliczności



M I L L A   H A Y T E R
__________________________________________________________________________

Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego 
uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga
 ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości

___________________________________________________________________________

   Uparcie wierzy w możliwość spełnienia każdego marzenia - choć może to nieco naiwne. Ma kolekcje pluszowych misiów - choć może to trochę dziecinne. I choć w obecnych okolicznościach może to niepoprawne, pod maską przywdziewaną każdego ranka, żyje ciągle ta sama Milla, która zaledwie kilka miesięcy temu wspinała się na drzewa, goniła za dzikimi kotami w lesie niedaleko rodzinnego domu i nie bała się przetrzeć na kolanach kolejnej pary spodni. I choć owych "choć" w teraźniejszym, nowym życiu panny Hayter bywa stanowczo za dużo, z wysoko uniesioną głową rozpoczyna każdy kolejny dzień, wmawiając sobie, że oto wielkimi krokami zbliża się chwila, w której WIELKIE-BYĆ-MOŻE zapuka do jej drzwi, odmieniając wszystko i przynosząc ze sobą to, na co tak bardzo czeka. Mimo tego, że zapewne sama nie potrafiłaby odpowiedzieć sobie na pytanie, co też to takiego właściwie jest. 
     Co z tego, że czasem nie do końca uda jej się dobrać bluzkę do spódnicy? Co z tego, że częściej widać ją z nosem utkwionym w książce, niż uchem przyklejonym do telefonu? Czy ważne jest też to, że średnio co kilka dni nie usłyszy dźwięku budzika, w rezultacie czego nie zdąży użyć szczotki, a do torebki zapakuje to, co znajdzie się pod ręką? Używa miliona słów na minutę, z czego połowę stanowić będą wtrącenia zupełnie niezrozumiałe. Indywidualny strzępek - jeden z wielu, nie zwracaj uwagi. Był, jest, będzie jeszcze przez jakiś czas. Kolejna norma w świecie paradoksów. Hej, nie ostrzegli cię, że rola niewidzialnego człowieczka w tym przedstawieniu została już odsadzona? 
    Zdarzają dni, w których najchętniej nie wychylałaby nosa spod ukochanej, spranej kołdry. Zdarzają się dni, w których nadmiar energii wypływa jej uszami. Zdarzają się chwilę, w których zaszyta w ciemnym kącie rozmyśla o tym, czego właściwie oczekuje i w końcu zdarzają się też momenty, które przepełniają ją przeświadczeniem, że dla takich jak one warto właśnie życie. Chociaż w biegu do niedoścignionego ideału, który rozpoczęła już bardzo dawno temu, gubi czasem nie tylko cele, ale i pomniejsze radości, które są przecież w życiu najważniejsze, wierzy, że czas prawdziwej-Milli niedługo nadejdzie. Może jeszcze nie dziś, może jeszcze nie jutro, na pewno nie za tydzień. Ale kiedyś na pewno...

__________________________________________________________________________

17 LAT  |  PROFIL MEDYCZNY  |  KLASA X

__________________________________________________________________________

C O P Y R I G H T:
tytuł: Quebonafide - ile mogłem FC: AnnaSophia Robb
cytat: John Green - Szukając AlaskiCześć. 

P.S. MOGŁAM ZMIENIĆ PROFIL? JEŚLI NIE, WRÓCĘ DO PROPONOWANEGO :)

12 komentarzy:

  1. [Jak tu cicho. No więc przyszłam się przywitać, i od razu zaprosić do wątku z Jade, żeby nudno nie było c:]
    Jade

    OdpowiedzUsuń
  2. [Mamy tutaj widzę rannego ptaszka, jeśli chodzi o umieszczanie karty. Witam bardzo serdecznie :)
    Oczywiście żeby również nie było nudno, jak wspomniano wyżej, zapraszam do wątku z Jamesem. Oczywiście jeśli jest czas i ochota na wątek z nauczycielem. Możemy razem pomyśleć nad czymś ciekawym i pokręconym :)]

    James Anderson

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Cześć. Bardzo lubię takie estetyczne karty, bardzo ;-)
    W każdym razie - nakreślili nam w wolnych postaciach jakieś powiązanie, przychodzę więc z pytaniem: chcesz je w ogóle realizować? Mi się podoba, ale nie wiem, jak Tobie, o. ]
    S. Grimstone

    OdpowiedzUsuń
  4. [Obie w szkole chyba są nowe, prawda ? Więc, może tutaj mamy jakiś punkt zaczepienia. Co do reszty, to możemy zrobić jakąś burzę mózgów, może uda nam się wymyślić coś ciekawego (:]
    Jade

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Hm, skoro ona w większości siedzi sobie z nosem w książkach, to już w tym głowa Sebastiana, żeby ją napadać w bibliotece, na korytarzu, wyrywać zeszyt z rąk z tryumfalnym okrzykiem "Nie ucz się!". Ewentualnie będzie ją wyciągał spod tej spranej kołdry, jak akurat nie będzie chciała w ogóle nigdzie wychodzić i zabiera ją na plażę czy coś. Może tak być? ]
    S. Grimstone

    OdpowiedzUsuń
  6. [Hmm... Nic konkretnego na głowie niestety nie miałam. Jedynie co chodziło mi to, że Milla (o ile to co miała napisane w opisie z "wolnych postaci" to prawda) dostała jakąś szansę wejścia w świat tych "ideałów" chodzących po liceum. Jakieś oficjalniejsze przyjęcie czy coś, z czego potrzebowałaby szybkiego kursu jak się prezentować zacnie i kulturalnie.
    Przepraszam za ten chłam wyżej, ale pora nieodpowiednia już dla mnie po całym dniu. Oczywiście ja nadal na burzę mózgów przystaje :)]

    James Anderson

    OdpowiedzUsuń
  7. [Witam na blogu! Zapraszam do wątku z bratem ;)]

    OdpowiedzUsuń
  8. Niecierpliwe tykanie zegara obijało się o ścianę. Tę z prawej strony, potem z lewej, następnie od podłogi wprost do ucha Sebastiana, tak czułego na podobne odgłosy, nie dające w nocy człowiekowi zasnąć. Nie dawały też spokoju na lekcji, gdzie należało jednak się chociaż odrobinę skupić; długopis trzymany przez chłopaka zatrzymał się w miejscu, a on sam utkwił stęsknione spojrzenie w cyferblacie. Obserwował uważnie ruch najcieńszej, ale i teraz najważniejszej, wskazówki, która to już za kilkanaście małych ruchów miała wskazać czas, kiedy to wszyscy wyjdą w końcu z tych grubych murów. Pogoda zachęcała do spacerów, do plażowania, do pikników, imprez i ognisk - nikt nie przejmował się, że jest środek roku szkolnego, że na następny dzień zazwyczaj mieli mnóstwo pracy, a nauczyciele nie oszczędzali ich w ogóle. Uczniowie zawsze znaleźli wymówkę, byle tylko udać się na spotkanie towarzyskie lub po prostu siąść przed telewizorem i obejrzeć ulubiony film - byle się tylko nie uczyć.
    Zanim jeszcze wspaniały dźwięk dzwonka oznajmił koniec zajęć, Grimstone zdążył wyjrzeć przez okno i zarejestrować widok niesamowity.
    Otóż przez środek dziedzińca, całkiem raźnym krokiem, przechodziła panienka o blond kręconych włosach. Właściwie - jej postać była mało widoczna zza całego naręcza książek, jakie niosła. Dwa opasłe tomiska, kilka normalnego rozmiaru książek oraz nieco zeszytów dzielnie trzymało się w ramionach dziewczyny, chociaż Sebastianowi wydawało się, iż zaraz ciężar przeważy ją do przodu, a ona sama upadnie na to, co wcześniej dźwigała. Najwidoczniej ktoś zwolnił całą klasę wcześniej, więc i Milli udało się wyswobodzić wcześniej z czterech klasowych ścian. Cóż z tego, skoro ona i tak pragnęła spełniać dziś po południu jedynie obowiązki szkolne?
    Wraz z nadejściem upragnionej przerwy, panicz Grimstone pożegnał się spokojnie ze swoją klasą, a potem udał się w stronę przystanku. Tam na pewno kierowała się Hayter; pewnie wsiądzie w autobus, dojedzie do domu, a następnie obłoży książkami dookoła i zacznie czytać wszystkie naraz. Na szczęście on, wielki książę, pozwoli jej odkryć piękno tego świata w inny sposób, niż literowanie jakichś tam wyrazów. On jej pokaże życie, ot co.
    Już, już prawie ją doganiał, kiedy zobaczył, jak to pojazd komunikacji publicznej niechybnie zbliżał się do stojącej na chodniku grupki uczniów. Wśród nich, oczywiście, stała już blondwłosa; Sebastian przyspieszył kroku i - w ostatniej chwili, uf! - stanął na drodze do wejścia autobusowego.
    - Hej, Milla - szybki obrót w tył, dla upewnienia się, że kierowca już prawie odjeżdżał - nie ucz się dziś. Chodź na plażę. Nie ma dziś nauki. Zostaw to. Bus ci odjeżdża. Teraz masz tylko mnie, to idziesz ze mną nad ocean, tak?
    Przytrzymywał ją lekko, lewą rękę kładąc na jej prawym, a prawą na lewym ramieniu, żeby nie bardzo posiadała możliwość ucieczki. Lekko się nad nią przy tym pochylił, co by miała na horyzoncie jedynie jego sylwetkę, a nie kontur autobusu. Poza tym, nie dał jej nawet dojść przez te trzydzieści sekund do słowa, bo przecież nie przyjmował odmowy.
    - Daj, wezmę książki.

    [ Proooszę :3 ]

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dzień dobry, bo my się mamy przyjaźnić, więc przyszlam od razu się zgłosić po wątek :3 Jeśli chcesz coś mniej hardkorowego, to może po prostu Skye będzie próbowała wyciągnąć Millę na imprezę (mimo masy sprawdzianów na następny dzień i mnóstwa innych złych rzeczy), a potem na tej imprezie różne rzeczy mogą się wydarzyć albo Skye w środku nocy zadzwoni do Milli, żeby ta ją jakoś odholowała, bo nie wie, gdzie jest dom xD (impreza trochę poniosła)]

    Skye

    OdpowiedzUsuń
  10. [witam, zapraszam pod kartę do siebie i może na jakiś wątek? wydaje się być sympatyczną osóbką;)]

    OdpowiedzUsuń
  11. Groźba w jej wykonaniu nie brzmiała tak srogo, jak pewnie sobie to wyobrażała. Nawet, gdyby koniecznie chciała siąść i poczekać na następny autobus, pewnie Sebastian wykorzystałby całą swoją siłę perswazji, żeby przekonać Millę do wyjścia na plażę albo chociaż do kawiarenki tuż obok, chociaż na godzinę, chociaż na pięćdziesiąt minut. Ta dziewczyna to obecnie lekkie obciążenie na honorze Grimstone'a; kiedyś powiedział kolegom, że pewnie łatwo byłoby wstawić jej jakiś bajer i nieco owinąć sobie wokół palca. Jej brat, jakby na to nie patrzeć, nie był zbyt zadowolony słowami jednego ze swoich najlepszych przyjaciół - stwierdził, iż jego siostra na pewno nie da się tak łatwo omotać. W tej chwili zapewne obserwował Sebastiana z jakiegoś słabo widocznego punktu i przeklinał siebie, że rzucił koledze takie wyzwanie.
    Sam Grimstone nie narzekał wcale na towarzystwo panienki Hayter, wręcz przeciwnie - wydawała mu się całkiem przyjazną, uroczą osobą, tyle tylko, że nieco naiwną i przytłoczoną całym snobistycznym światkiem w Sydney. Nie chodziło nawet o to, skąd pochodzi (o czym zwykła wspominać z kolei Dakota, prychająca na wszystkie potencjalne sympatie brata kotka), ale zwyczajnie o usposobienie.
    Wyciągnął ręce po książki; skoro sama nie chciała ich oddać, on je po prostu odbierze. Nie mogła dźwigać tego na plażę, a potem jeszcze spacerować z takim bagażem, bo jeszcze otworzyłaby jakąś teorię zaawansowanej medycyny podczas leżenia na ciepłym piasku, a on skapitulowałby na miejscu. Drobniejsze zeszyty i mniejsze tomiki schował do swojej torby, a te dwa duże woluminy po prostu włożył sobie pod pachę. Zerknął jeszcze na tytuły; oczywiście, biologia. Tak jakby nie mogła zacząć zgłębiać tajników trysekcji kąta, zamiast uczyć się o jakichś dziwnych organizmach.
    - Pewnie, tylko na chwilę - odpowiedział jej wesoło. - Może zdążysz na ósmą rano do domu, zobaczymy.
    Raźno skierował się w stronę celu, jaki wcześniej sobie obrał. Zbliżała się piętnasta, a przecież dzień nie trwa wiecznie - przeczuwał, iż Milla zachce wracać do domu wtedy, gdy słońca zacznie już chylić się ku zachodowi. Należało więc jak najszybciej zaciągnąć ją nad ocean; w końcu potem już nie będzie miał ochoty jej zatrzymywać siłą na dłużej.
    - Naprawdę miałaś ochotę jechać teraz do domu i się uczyć? Jest pięknie, mogłaś chociaż iść na plażę... i się pouczyć - stwierdził w końcu, będąc szczerze zdziwionym jej zachowaniem. Co prawda, on sam chyba nie przyłoży się w ten weekend do zadań domowych, ale tym samym - ją też rozkojarzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Hm, nie chcę Cię za bardzo napastować, ale zastanawiam się nad ogólnym odejściem od blogów - jeżeli żyjesz i chciałabyś jeszcze coś kombinować z Sebastianem i Millą, to zostanę. Ale póki co, to wydaje mi się, że po prostu nie masz na to czasu :< ]

    OdpowiedzUsuń