czwartek, 6 lutego 2014

Okos enged, szamár szenved


Levente Andrássy

| 13 I 1997, Budapeszt | X klasa | profil medyczny | nielogicznie wiele fajek, deficyty w poczuciu własnej wartości | coraz częstsze i bardziej niepokojące spojrzenia w kierunku kolegów | dziwaczne zamiłowanie do twardych narkotyków | niewierzący syn pastora | zazwyczaj nazywany po nazwisku | Jedyną osobą, która może wysysać życie z pingwinów, jestem ja. I misie polarne. Bo takie są prawa natury |

Nigdy nie radził sobie zbyt dobrze z tym, że robi sie coraz starszy, a nie młodszy. Może dlatego, że nikt nie miał czasu by uświadomić mu, że to w gruncie rzeczy całkiem naturalne? A już z pewnością mniej niepokojące niż to, że w wieku lat siedemnastu wykazuje cechy typowe dla bardzo infantylnego głupka.
Rodzice mieli dla niego za mało czasu, dzielili go między pracę a siebie wzajemnie, dziecko było tylko dodatkiem, który dobrze się prezentuje, a gdy już nie jest potrzebny, to przecież można oddać na wychowanie jakiejś niańce. Do nich również nie miał szczęścia, jednak każda próba poskarżenia się była zbywana... Przecież szukanie kogoś do opieki to tylko kolejny kłopot, na który jego rodzice nie mieli czasu. Zależy im tylko, by nie przynosił wstydu, siedział cicho i robił to, czego się od niego wymaga. Dlatego uczy się na profilu medycznym, mimo, że zupełnie nie radzi sobie z przedmiotami ścisłymi. Chowa do kieszeni swoje zamiłowanie do rysunku, do którego zresztą ma niejaką smykałkę i udaje, że interesuje go to, co podobno powinno. Tak przekonująco, że nawet sam już w to wierzy.
Jego życiowym mottem jest "Nie przeszkadzać". Nie sobie, oczywiście, innym. Całe życie był spychany na bok, więc teraz, kiedy powinien umieć choć spróbować postawić na swoim, on dalej ustępuje, bo boi się, że sprawi komuś problem. Jest potwornie zahukany, cichy i zamknięty w sobie, zawsze trzyma się na uboczu, głównie dlatego, że nie ma prawie żadnych znajomych. Zresztą, krycie się po kątach to nie problem, gdy odstaje się od ziemi na zaledwie półtora metra z groszami od ziemi. Przerażają go wszelkiego rodzaju formy bliskości, nie lubi, jak ktoś go dotyka, ani tym bardziej, jak staje się zbyt drogi jego sercu. Bo boi się, że kiedyś nie będzie miał czasu dla swoich bliskich. Zupełnie, jak jego rodzice. Pewne cechy się dziedziczy, kto wie, czy ta sie do nich nie zalicza?

W końcu co on może?

[tytuł na nasze brzmi "mądry ustąpi, osioł cierpi", mniej więcej
nie pogryziemy, prędzej uciekniemy z piskiem, z natury jesteśmy głupki, ciapy i ofiary losu, i krucho bywa u nas z myśleniem]

DEAD / ALIVE

Rakel Wetterlid
klasa XI, profil medyczny, szermierka


Matka Norweżka, ojciec jakiś taki pomieszany, Rakel taka jedynaczka. W Sydney z paru powodów. Z paru ważnych powodów. Dobrze się odżywiamy, nie szalejemy. Dużo szali i apaszek, bez nich ani rusz. Na medycznym prawdopodobnie dlatego, że podcięto jej gardło, taka heca. Lubi pieski, dużo piesków. Wciąż szuka. Wszystkiego. Lubi obserwować. Fajna sprawa. Więcej tutaj.
karta taka fe
nie bijcie
Kacey Rohl

Życie jest małą ściemniarą, wróblicą, wygą, cwaniarą..

Yssandre Calhoun 

ostatnia klasa o profilu medycznym,
dodatkowo fotografia


Ojcowie zdecydowanie nie powinni wymyślać imion dla swoich pociech. To właśnie John Calhoun był pomysłodawca jakże oryginalnego i dziwnego imienia dla swojej córki. Uparł się i tyle. Nikt nie potrafił go przekonać, że jego córeczka w przyszłości będzie miała mu to za złe. I stało się tak, jak przewidzieli inni. Odkąd Yssandre zaczęła dorastać nie było dnia, w którym nie dałaby mu do zrozumienia, że to imię jest straszliwą pomyłką. W końcu jednak tak bardzo przyzwyczaiła się do niego, że nawet gdy pojawiła się okazja zmiany na inne, normalniejsze - zrezygnowała. Od zawsze była tylko ona, tatuś i brat. Nikogo więcej, oprócz odwiedzającej ich od czasu do czasu babci. Jasmine zniknęła tuż po pojawieniu się na świecie córki i do tej pory nigdy nie pojawiła się ponownie w życiu byłego męża. Do dziesiątego roku życia była szczęśliwą mieszkanką małego miasteczka w Karolinie Północnej, aż pewnego dnia ojciec wrócił z pracy i oznajmił swoim dzieciakom, że przeprowadzają się do Australii. Nowe znajomości, nowa praca, nowe możliwości i  nowe życie z dala od wścibskich sąsiadów, którzy tylko czekali na jakieś nowego, gorące ploteczki. Od ośmiu lat mieszkanka wspaniałego Sydney.
Na początku miał być sport, precyzyjniej - biegi, potem taniec, na końcu akademia policyjna bądź wojsko, bo ojciec bądź co bądź w jakimś stopniu naciskał, ostatecznie medycyna. Jednakże nadal wszystko może się jeszcze zmienić, na poligon jest bardzo łatwo trafić, gorzej odejść. Fotografia była od zawsze. A właściwie od momentu, gdy ostatecznie stwierdziła, że jej wspaniałe obrazy, nie sa wcale takie wspaniałe i nadają się tylko na śmietnik. Potem pojawił się jeszcze taniec, ale tak jak szybko się pojawił, tak szybko poszedł w zapomnienie.
Zdecydowanie ta grzeczniejsza i bardziej ułożona od starszego brata. O dziwo niezwykle uparta, zawsze trzymająca się swojego zdania. Opiekuńcza i kochana, potrafiąca pokazać swoją diabelską naturę tylko w wyjątkowych sytuacjach. Do alkoholu ani papierosów nic nie ma, chociaż żadnej z tych rzeczy nie nadużywa. Zdarzają się oczywiście wyjątki od reguły.

Zawsze czułam, ze prędzej czy później znajdę swoje miejsce na ziemi. Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, że to miejsce będę dzielić razem z Tobą - nigdy bym w to nie uwierzyła. Chociaż oczywiście Ty jeszcze o tym nie wiesz. 




[Karta okropna, ale jak zawsze - w niedługim czasie może ją poprawię. Mam przynajmniej taką nadzieję. :D Lily Collins, tekst piosenki Igora Herbuta w tytule. Zapraszam do wątków i powiązań, Yssa nie gryzie. :) + Przepraszam za błędy, karta pisana na szybko.] 

Couse I'm a picker, I'm a grinner, I'm a lover and I'm a sinner.



Ryan 'RJ' Johnson
19 lat
XII klasa
profil ogólny

Energetyczna bomba. Rozpieszczony syn bogatych rodziców, którego na szczęście nianie wychowały na w miarę przyzwoitego człowieka - mimo sporej dawki zdrowego egoizmu potrafi troszczyć się o kogoś, jeśli mu zależy. 
Na ogół miły, bywa złośliwy dla ludzi, którzy w jakiś sposób mu podpadną co nie jest łatwe. Do szczęścia potrzebuje ludzi, więc przez jego dom zazwyczaj przewija się sporo osób, spokojnie robi się jedynie gdy pan Johnson - prezes najpopularniejszego w Nowej Zelandii banku wraca do Sydney, co jest rzadkością. Matka chłopaka, ex modelka zajmuje się agencją modelek w USA, są rozwiedzeni a Ryan odwiedza ją raz na kilka tygodni. Można więc spokojnie powiedzieć, że RJ mieszka sam co jest dla niego idealnym rozwiązaniem.
Cierpi na chroniczny brak satysfakcji - zaczyna bardzo wiele nowych zajęć, niestety wszystkie dosyć szybko mu się nudzą.Jego ostatni genialny pomysł na przełamanie rutyny - zaczął sprzedawać i popalać trawkę. Hobbystycznie, bo czego jak czego, pieniędzy nie brakuje mu na pewno.
To samo tyczy się związków, mimo że nie chce być draniem, który rozkochuje w sobie dziewczynę a później odchodzi lub ją zdradza, kilka razy tak się już zdarzyło. Mimo to ma w sobie pewien urok osobisty, dzięki czemu nie ma problemów w kontaktach damsko-męskich.



[witam! dawno nie było mnie na grupowcach, więc proszę o wyrozumiałość jeśli chodzi o kartę i późniejsze wątki na początku, postaram się jak najszybciej rozkręcić;) chętna na powiązania, chociaż mam problem z wątkami męsko-męskimi, więc nie obiecuję że na takie się zdecyduję. długość preferuję średnią - wypracowań pisać nie umiem, krótkie wątki mnie szybko nudzą, ale te minimum kilkanaście zdań wydaję się być optymalne.]

To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.

Barbra Schneider
klasa XI ~ profil ogólny ~ kapitanka cheerleaderek


Ambicja. Metr siedemdziesiąt czystej perfekcji. W jej przypadku bycie w czymś dobrą nie wystarczy. Bycie najlepszą to jej sposób na życie. I nieważne, że od tego roku jest główną cheerleaderką, to dla niej za mało. Owszem, było to celem numer jeden, jednak nigdy nie skupiała się tylko na tym. Zawsze była za bardzo zdeterminowana, dlatego jej średnia ocen nigdy nie spadła poniżej bardzo dobrej. Noce zarwane na naukę, godziny morderczych treningów, wzorowa frekwencja. 
Determinacja. Bez niej poddałaby się już dawno. Nieraz miała ochotę rzucić książki w kąt, zostawić to wszystko, powiedzieć rodzicom, że ma dość. Ale nie mogła i dobrze o tym wiedziała. Po takich chwilach słabości powracała, jeszcze bardziej zdeterminowana i nastawiona na sukces. Jeszcze mocniej pracując, żeby zwątpienie już nigdy nie powróciło.
Cel. W przedostatniej klasie znalazła się na samym szczycie, na co nigdy, nawet w najśmielszych snach, nie liczyła. Dlatego stara się jeszcze bardziej, bo chociaż odniosła sukces, to za niecałe dwa lata czeka na nią prawdziwe życie. I nikogo tam nie będzie obchodziło to, co udało się jej zdobyć w szkole. 
Strach. Jest nieodłącznym towarzyszem, do którego zdążyła się już przyzwyczaić. To on pobudza ją do działania, daje porządnego kopa, lepszego niż kubek kawy. Lęk przed odrzuceniem, przed straceniem wszystkiego, na co pracowała od przedszkola. Lęk przed przyszłością, na którą nie ma żadnego planu.  Z wierzchu pewna siebie i zdecydowana, w środku zaś bojąca się każdego nowego dnia.


______________________________
Coelho w tytule.
Powiązania, wątki, cokolwiek :)
Karta dziwna, bo trochę czasu upłynęła od mojej ostatniej aktywności na blogach.
Mam do oddania siostrę.

I am broken

„Długo dziś myślałem i doszedłem do kilku wniosków. Pierwszym z nich jest, że każda szkoła potrzebuje porządnego wyrzutka, tego któremu rówieśnicy będą mogli przyklejać karteczki z wyzwiskami na szafkę i podstawiać nogi. Przecież co by zrobili biedni uczniowie nie mając się na kim wyżyć? Drugi wniosek nasuwa się sam – ja nim jestem. Dziś po raz kolejny zdzierałem z szafki wyzwiska na mój temat, podnosiłem się z podłogi, po tym jak starszy mnie podciął, chodziłem po ścianach, żeby tylko mnie nie zauważyli, żebym znów nie był poobijany. Zawsze zauważają…
Ostatni wniosek: po prostu nie możesz się wyróżniać. Jeżeli masz własne zdanie, styl ubierania, słuchasz innej muzyki, oni zrobią wszystko żebyś się zmienił. Stłamszą cię, bo możesz okazać się od nich lepszy. Ale ja się nie zmienię i to jest chyba we mnie najgorsze.
Problem tkwi w tym, że mając nikogo obok siebie, staję się coraz bardziej smutny. Znów popadam w jakąś pieprzoną depresję. Może powinienem być bardziej towarzyski, ale co ja mogę, skoro trzy czwarte populacji omija mnie szerokim łukiem. Mam tylko ciebie, ale jesteś mile stąd, wszystko przez pieprzoną przeprowadzkę.
Nie wiem, ile jeszcze tu wytrzymam.
Twój Andy”

Andrew Dean Appleton
26.12.1998
klasa IX
profil artystyczny
malarstwo

Witam (:
Wątki, powiązania bardzo chętnie. Łatwiej mi zaczynać, chociaż miewam też dobre pomysły.
wizerunek: Andy Biersack

środa, 5 lutego 2014

You don't know me

Skye McKinley
17 lat | klasa X | profil ogólny | ukochana siostra | cheerleaderka | po prostu łapie chwile

Kim jestem? Czemu wszyscy zadają to pytanie w kółko, i w kółko, i w kółko, jakby obowiązkiem było znanie na odpowiedzi? Kim jesteś, kim chcesz być, o czym marzysz, do czego dążysz? Czy to naprawdę takie proste? Czy ludzie potrafią odpowiadać na te pytania, nie musząc się nad nimi dłużej zastanawiać i łamać sobie nad tym głowy? Może to ze mną jest coś nie tak? Bo... Ja nie wiem. Mam siedemnaście lat i wciąż nie wiem, czego tak właściwie chcę. Nie mam żadnych planów na przyszłość, nie jestem szczególnie uzdolniona w żadnej dziedzinie, nie błyszczę wielkim intelektem, nie rozwiązuję w głowie w ułamkach sekund wielkich problemów matematycznych, nie potrafią malować i śpiewam tylko wtedy, kiedy wleją we mnie zbyt dużo alkoholu. Nie czuję pociągu do fizyki, chemii, historii czy wszelkich nauk przyrodniczych, nie posiadam zapierających dech w piersi talentów, ktorych inni mogliby mi tylko pozazdrościć. Jestem zwykła, po prostu zwykła i chyba właśnie dlatego wolę o tym wszystkim nie myśleć. Co ma być, to będzie. Dla mnie liczy się to, co jest tu i teraz, a nie mogę powiedzieć, żeby było łatwo. Chyba wszystko z dnia na dzień komplikuje się coraz bardziej i ja wiem, że nadchodzą wielkie zmiany, a ja nie lubię zmian i nie chcę zmian. Nie mogę już słuchać ich kłótni, to mnie za bardzo boli. Dlatego uciekam. To nic, że tak naprawdę nie jestem w stanie uciec daleko, bo cały ten rozpad rodziny jest czymś, co będzie tam na mnie czekać. To nic. Ważne, że przez tych kilka chwil, kiedy zatracam się w życiu, po prostu zapominam o wszystkich kłopotach. Lubię to uczucie, kiedy świat wiruje jak gdyby nigdy nic i mieni się tysiącem kolorów, których potem nie potrafię nawet nazwać. Lubię imprezy i lubię dobrze się bawić. To chyba nic złego, prawda?



Skye się wita, machając sympatycznie łapką. Buźka należy do Amber Heard. Myślę, że się polubimy! Na wątki wszelkie jestem bardziej niż chętna, mogę wymyślać, mogę zaczynać, długie, krótkie - obojętnie, dopasuję się, elastyczna jestem.
Dzień dobry!

Często śpiewamy dzieciom kołysanki, aby samemu szybciej zasnąć.

Jasmine Peyton
trzydziestoletnia pani ginekolog,
opiekun I roku na profilu medycznym


http://25.media.tumblr.com/tumblr_mbwfyrBha11qahe9so1_500.jpgOd zawsze dążyła do doskonałości. W dzieciństwie zawsze wygrywała olimpiady naukowe, różnorakie konkursy wiedzy i uczęszczała na wiele zajęć dodatkowych, które w pełni zajmowały cały wolny czas jaki miała. W szkole było dokładnie tak samo – inni imprezowali, pili, ćpali, a Jasmine siedziała nad książkami, bo wiedziała, że jest w tym pewien cel. Zakończyła szkołę średnią z bardzo wysokimi wynikami, dostała stypendium naukowe i wybrała się na studia medyczne.
Ktoś mógłby zapytać, dlaczego jest jaka jest? Odpowiedź w sumie nasuwa się sama, gdy już poznasz głębiej jej historię. Otóż Jasmine i jej brat bliźniak Josh bardzo wcześnie stracili w wypadku samochodowym rodziców. Znaleźli jednak sposoby by jakoś zwrócić na siebie uwagę innych. Josh popadł na samo dno – narkotyki, alkohol, problemy z prawem, Jasmine wybiła się i uciekła z rodzinnego miasta, które wywoływało jedynie złe wspomnienia. Do dzisiaj wysyła bratu pieniądze, by ten jakoś sobie radził, a raz w roku odwiedza grób rodziców, zawożąc tam białe róże.
Pewna siebie i uparta kobieta. Wie czego chce, nie daje sobie wejść na głowę. Odkłada cierpliwie na otwarcie własnej przychodni, ale marnie jej to idzie, gdyż ostatnio bardzo często napotyka problemy innych, które po prostu wymagają od niej zaangażowania i pomocy. Bo dobra z niej osóbka i nie potrafi przejść obojętnie obok zaniedbanego domu dziecka czy schroniska dla zwierząt.

nie obiecuj, że 'będzie dobrze', tylko mi to udowodnij...

1 problem to nie problem, 100 problemów, to jest problem.


Sarah Finis
31.10.1984 r.
wasza zmora, kula u nogi, piąte koło u wozu 
czyli wicedyrektorka i pedagog

Poczęta w walentynki, urodzona dokładnie 8 i pół miesiąca później. Wynik miłości programisty i dietetyczki. Odziedziczyła imię po babci, upór po matce i samowystarczalność po ojcu.  Kobieta niezależna i wyzwolona jednak bardzo zaborcza. Jej jedynym wrogiem i przeszkodą jest brak czasu, a także potrzeba snu, którą i tak ogranicza do minimum. Gdyby mogła byłaby w pięciu miejscach na raz, bo prócz stanowiska wicedyrektorki jest właścicielką sieci wydawnictw. Od zawsze zorganizowana i totalnie ztechnologizowana. Nie wyobraża sobie życia bez komputera i wyjścia z mieszkania bez tableta, w którym, co do minuty, rozplanowany ma swój dzień Nienawidzi lenistwa, spóźniania i braku planów dlatego bardzo często dokłada sobie obowiązki w ciągu dnia by cały dzień był szczelnie zapełniony i opcja myślenia o przyszłości nie mogła się włączyć. Nie zna przyszłości, nie wie co to spontaniczność - tego drugiego boi się jak ognia dlatego ucieka w swój idealnie zorganizowany i poukładany świat, gdzie nic nie może ją zaskoczyć. Nigdy nie miała czasu na życie towarzystwie lecz nie narzeka z tego powodu. Już jako nastolatka wolała siedzieć godzinami na specjalistycznych kursach czy spotkaniach rozwijających jej umiejętności niż zapijać się w trupa na imprezach bądź siedzieć pod kocem z książką. Jest kontaktowa, pewna siebie i choć niektórzy odbierają to za zbytnią arogancję, dla blondynki to żadne problem.  Dużo wymaga od otoczenia, jednak jeszcze więcej od siebie. Zawsze osiąga zamierzony cel, czasami zupełnie nie zważając na konsekwencje.  

_____
Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie długa i owocna.
Lubię wymyślać aczkolwiek nie zawsze mi to wychodzi, także jak ktoś wpadnie na jakiś pomysł, niech od razu melduje ;)


wtorek, 4 lutego 2014

We've got to kill everything before the night gets wasted

Anthony Jones (Tony, kochanie. Albo Turtle)
Lat niespełna osiemnaście
Klasa XI
Profil medialny, dodatkowo zajęcia z literatury


Nazywam się Tony, do jasnej cholery, Tony. Nigdy przenigdy nie zwracaj się do mnie pełnym imieniem, bo możesz dostać w łeb. Niekoniecznie pięścią.
Nie, nie jestem agresywny. Po prostu nie lubię jak ludzie mnie wkurzają, a robią to zdecydowanie zbyt często. Bo nie wyglądam na faceta, tylko na pedała. Goddammit, jak ci się nie podoba to nie patrz, wielkiej straty nie będzie.
Wcale nie wyglądam jak idiota z tymi tatuażami i tunelami, wcale.  Dla mnie są świetne i to powinno wystarczyć.

Nie lubię się śmiać, nie lubię przebywać z ludźmi, nie lubię imprez, nie lubię pająków, nie lubię filmów o miłości, nie lubię mleka, nie lubię ciebie.
Lubię metal, lubię techno, lubię pisać, lubię czytać, lubię jeździć na desce, lubię grać na gitarze, lubię mandarynki.
Kocham mojego zeschizowanego kota, Kellina, kocham moją gitarę, Ellen, kocham zimną latte, kocham żółwie, kocham siedzieć po ciemku w pokoju, kocham Edgara Allana Poe i Terry’ego Pratchetta, kocham Takiego Jednego Idiotę, ale on nie kocha mnie.


---------------------
Witam serdecznie państwa :)
Na wątki zawszę chętna, dlategoż proszę o przychodzenie od razu z pomysłami lub początkiem jak ktoś posiada :)
Cytat z tytułu posta: Pierce The Veil - Props & Mayhem
Wizerunek: Tony Perry

...a wszystko co mam to tylko zbiegi okoliczności



M I L L A   H A Y T E R
__________________________________________________________________________

Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego 
uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga
 ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości

___________________________________________________________________________

   Uparcie wierzy w możliwość spełnienia każdego marzenia - choć może to nieco naiwne. Ma kolekcje pluszowych misiów - choć może to trochę dziecinne. I choć w obecnych okolicznościach może to niepoprawne, pod maską przywdziewaną każdego ranka, żyje ciągle ta sama Milla, która zaledwie kilka miesięcy temu wspinała się na drzewa, goniła za dzikimi kotami w lesie niedaleko rodzinnego domu i nie bała się przetrzeć na kolanach kolejnej pary spodni. I choć owych "choć" w teraźniejszym, nowym życiu panny Hayter bywa stanowczo za dużo, z wysoko uniesioną głową rozpoczyna każdy kolejny dzień, wmawiając sobie, że oto wielkimi krokami zbliża się chwila, w której WIELKIE-BYĆ-MOŻE zapuka do jej drzwi, odmieniając wszystko i przynosząc ze sobą to, na co tak bardzo czeka. Mimo tego, że zapewne sama nie potrafiłaby odpowiedzieć sobie na pytanie, co też to takiego właściwie jest. 
     Co z tego, że czasem nie do końca uda jej się dobrać bluzkę do spódnicy? Co z tego, że częściej widać ją z nosem utkwionym w książce, niż uchem przyklejonym do telefonu? Czy ważne jest też to, że średnio co kilka dni nie usłyszy dźwięku budzika, w rezultacie czego nie zdąży użyć szczotki, a do torebki zapakuje to, co znajdzie się pod ręką? Używa miliona słów na minutę, z czego połowę stanowić będą wtrącenia zupełnie niezrozumiałe. Indywidualny strzępek - jeden z wielu, nie zwracaj uwagi. Był, jest, będzie jeszcze przez jakiś czas. Kolejna norma w świecie paradoksów. Hej, nie ostrzegli cię, że rola niewidzialnego człowieczka w tym przedstawieniu została już odsadzona? 
    Zdarzają dni, w których najchętniej nie wychylałaby nosa spod ukochanej, spranej kołdry. Zdarzają się dni, w których nadmiar energii wypływa jej uszami. Zdarzają się chwilę, w których zaszyta w ciemnym kącie rozmyśla o tym, czego właściwie oczekuje i w końcu zdarzają się też momenty, które przepełniają ją przeświadczeniem, że dla takich jak one warto właśnie życie. Chociaż w biegu do niedoścignionego ideału, który rozpoczęła już bardzo dawno temu, gubi czasem nie tylko cele, ale i pomniejsze radości, które są przecież w życiu najważniejsze, wierzy, że czas prawdziwej-Milli niedługo nadejdzie. Może jeszcze nie dziś, może jeszcze nie jutro, na pewno nie za tydzień. Ale kiedyś na pewno...

__________________________________________________________________________

17 LAT  |  PROFIL MEDYCZNY  |  KLASA X

__________________________________________________________________________

C O P Y R I G H T:
tytuł: Quebonafide - ile mogłem FC: AnnaSophia Robb
cytat: John Green - Szukając AlaskiCześć. 

P.S. MOGŁAM ZMIENIĆ PROFIL? JEŚLI NIE, WRÓCĘ DO PROPONOWANEGO :)

What course has given you the right to stray?

Oliver Bridges;
11 grudnia;
nauczyciel angielskiego;
opiekun gazetki szkolnej;

Zamieszkując wielką metropolię i mając styczność z cywilizacją, człowiek ma wrażenie, że żyje wśród ludzi i jest to naród rozumny, mało kanibalistyczny. Kanibalizm jednak jest tu obecny; i jest to odmiana najgorsza, bo emocjonalna. Połykamy osoby, ich jestestwa, uczucia i pragnienia, owijamy sobie wokół palca ofiary i zlizujemy z nich życie. Unikamy egzystencji przybierając uśmiech i ustatkowane posady. Jesteśmy spełnieni, żyjemy na pokaz, kupujemy drogie auta, jeździmy na wakacje. Wybieramy biura podróży, by czuć się bezpiecznymi, widzimy piękno w hotelu i darmowym pakiecie telewizji krajowej, nie wyglądając za okno. Chodzimy do pracy, uczymy, powtarzamy wszystko wciąż i wciąż. Co drugi weekend odwiedzamy inny pub, inne łóżko, uważając że jest to najlepszy sposób uniknięcia monotonni.
Oliver swoją miłość poznał dość niedawno. Nie chodziło w tym nawet o uczucia, a o silną potrzebę bycia zmanipulowanym. Człowiek dojrzały, pozornie szczęśliwy, odnajduje piękno w kobiecych kształtach; a niewinne uśmieszki doprowadzają obojgu do nocnych orgazmów. I tak było w przypadku pana profesora - znudzony swoim życiem i niskimi rachunkami za prąd, postanowił odnaleźć kobietę życia. Jednakże, jak przystało na romantycznego i zagubionego nauczyciela, był to wybór fatalny. 
I tak teraz, Oliver, konsekwencją swoich czynów, wpada w nałogi, neurotyczne lęki i przesadza z ilością pitej kawy po nieprzespanej nocy. Na lekcje się spóźnia i niezawahanie obniża renomę szkoły. Zadaje teksty do interpretacji własnej i sprawdza po miesiącu. Mimo to lekcje prowadzi ambitnie, literaturę piękną czytuje i omawia, a uczniów stara się rozumieć.
Do domu wraca pieszo, zjada odgrzewany w mikrofali obiad, resztki oddaje kotu, którego nigdy nie widział jedzącego. Lubi odwiedzić kawiarnię, a prace sprawdza o piątej rano lub tuż przed zajęciami. Mieszkanie ma malutkie, na parterze, zapełnione książkami, którym nie pozwala pokryć się kurzem.Słucha muzyki cicho, potrafiąc siedząc w bezruchu. Fotografuje krajobrazy, szczególnie te deszczowe, na które wyczekuje nieraz kilka tygodni. Kota zabiera na spacery, prowadząc go na smyczy. Boi się samotności i tego, że ktoś mógłby go zostawić, co widać w tak drobnych gestach, jak codzienne telefony do chorej matki.
W towarzystwie ukazuje się najlepiej, jest inteligentny, oczytany, pewny siebie i czarujący. Choć mało kto rozumie jego humor, nigdy nie boi się głupio żartować na lekcjach i samemu zachichotać.
But my heart, it asks just one more time,
are you still a mess?

[Nawet nie wiedziałam, jak zacząć, jak skończyć, jest tragicznie, ale chciałam już opublikować kartę, żeby nie było, ale chyba wszystko (oprócz wizerunku i paru zdań) zmienię.
Ale cóż, Oliver zaprasza na lekcje i prywatne korepetycje i obiecuję, że tam wypadnie o wiele lepiej!]

poniedziałek, 3 lutego 2014

I gave you all a boy could give you.

 Sometimes I feel I've got to... run away,
I've got to... get away 



 Once I ran to you (I ran), now I run from you.


 - Gdybym mógł zmienić w swoim życiu wszystko, kim bym został? - Powtórzył nieco rozbawionym tonem, ale szybko zmienił wyraz twarzy na zamyślony. Nie trwało to długo. Roześmiał się pod nosem na samą myśl tego, co miał zaraz powiedzieć. - Zdecydowanie seryjnym mordercą. - Zerknął na mężczyznę siedzącego w fotelu. Był ciekaw jego reakcji, która była taka jak oczekiwał. Zdumienie. - Zanim zadasz mi kolejne pytanie, pozwól że wyjaśnię Ci moją odpowiedź. - Przeszedł kilka kroków przez obszerny salon. - Pomyśl ile osób stanęło na twojej drodze w życiu. Ilu ludzi chciało cię zepchnąć na dół, gdy ty wspinałeś się po szczeblach kariery dziennikarskiej. Teraz wyobraź sobie, że masz w dłoni broń, - uniósł ręce prezentując swoją myśl - celujesz i strzelasz. Wróg z głowy, a ty jesteś perfekcyjny w tym co robisz i nie pozostawiasz żadnego śladu. Policja cię nie znajduję, a ty wykańczasz każdego, kto stanie ci na drodze. Piękna myśl. - Uśmiechnął się na samą myśl.
 - Przejdźmy do następnego pytania. - Zaproponował Matthiew, który przełknął nerwowo ślinę słysząc wywód brata. - Dlaczego więc pracujesz w pobliskim liceum? Zmusił cię do tego brak propozycji pracy, czy może masz inne powody? - Skierował dyktafon w kierunku Josepha.
 - To całkiem dobre pytanie, wiesz? Nie zastanawiałem się szczególnie nad tym, ale gdyby pomyśleć o tym, można wyciągnąć różne wnioski. - Przysiadł na kanapie. - Mattie, nie spodziewałem się, że podczas tego wywiadu padnie pytanie, którego bym się nie spodziewał. - Zaśmiał się, nie przerywając myślenia. - Dostałem tę pracę całkiem niedawno. Raptem rok minął. Nie mogę narzekać. Wiele atrakcyjnych dziewczyn chodzi po korytarzach tej szkoły. Czego może chcieć więcej mężczyzna? Żałuj, że nie widziałeś niektórych, które mam przyjemność uczyć. Posyłają uśmieszki, kuszą wyglądem... Za stary jestem na takie sztuczki. Kolejny raz uprzedzam twoje pytanie. Nie, nie wdałem się w żaden romans z uczennicą. Mówię to z ręką na sercu. - Puścił oczko w kierunku brata, a na jego twarzy pojawił się charakterystyczny uśmiech. - Wiesz bracie, że w moim życiu jest miejsce jedynie dla Leili. - Dodał poważnym tonem, aby zarejestrowany głos niczego nie ukazał. - Kiedyś trzeba się ustatkować. - Sięgnął po szklaneczkę z whiskey, stojącą na stoliku. Upił łyk i wskazał w kierunku mężczyzny, ale ten odmówił ruchem głowy. - Wybacz, że zmieniłem temat. Dodam jeszcze tyle, że ta praca mi odpowiada. Nie zajmuje tak wiele czasu, mogę pozwolić sobie na pisanie. Sam wiesz, że niedługo pojawi się moja książka. Czego chcieć więcej od życia? Jedynie legalnego zabijania niektórych, ale co poradzę.
 - Skoro już wspomniałeś o swojej...
 - Książce? - Wtrącił.
 - Nie, o Leili. Jaki masz stosunek do kobiet? - Kontynuował Matthiew.
 - Moja krew. - Zmarszczył brwi przyglądając się bratu, który oczekiwał odpowiedzi. W tym samym czasie na kolanach Josepha wskoczył kot. Od razu zaczął domagać się pieszczot od swojego właściciela. - Na to pytanie odpowiem krótko. Jestem jak ten kot, a chyba wiesz jaką naturę mają koty? - Uśmiechnął się wstając. - Myślę, że więcej pytań już nie masz. - Dodał, opuszczając pomieszczenie.


JOSEPH FORTMAN

trzydziestoczteroletni Brytyjczyk z krwi i kości
nauczyciel angielskiego
uzależniony od whiskey, swojego kota i kobiet
oficjalnie narzeczony, a nie oficjalnie...
czyli wszystko co najlepsze w ciele jednego mężczyzny

Don't touch me please, I can't stand the way you tease.
I love you though you hurt me so.
 


Witam i nisko się kłaniam. Stęskniłam się za blogami, a tu bum... Aktywny blog. Nie mogłam sobie odmówić. Oj postaci męskiej już dawno nie miałam, ale postaram się Was nie zawieść. Mordka oczywiście należy do najlepsiejszego Josepha Morgana <3 Cytaty - Manson. Wątkom i powiązaniom mówi głośne TAK! Karta będzie poprawiana. Taki mały zarys tylko. Bez zbędnego gadania, pisać, pisać, pisać!
Hello, darling
 - Crowley

chyba trzeba kliknąć, żeby powiększyć.
chciałam być taka "oridżinal"
tam w dodatkowych miało być siatkarek,
 nie koszykówki, damn it

The piano keys are black and white, but they sound li­ke a mil­lion co­lours in your mind.

Hayden Fisher
6.06.1996 r.
klasa XI; profil artystyczny – pianino; koło fotograficzne

Nieustanny poszukiwacz sensu swe marnej egzystencji. Niegdyś zagorzały altruista, obecnie zwolennik weltschmerzu, i wieczorów spędzonych  pod kocem z kubkiem gorącego kakao, aniżeli hucznej zabawy, na której miłość objawia się poprzez pourywane stosunki w publicznych toaletach, a słowo szacunek straciło jakiekolwiek znaczenie. Nie rozumie dzisiejszego świata, zachowań ludzkich i polityki. Nigdy nie zagłębia się w tematy, które są mu obce bo zdaje sobie sprawę, że rozmówca może wyprowadzić go na manowce, a tego szczerze nie znosi. Nie toleruje kłamstwa, chamstwa i nieczystych zagrań, lecz zamiast otwarcie się temu sprzeciwiać, milczy. Nigdy nie miał zbyt dużo do powiedzenia, nigdy nawet nie był pytany o zdanie na jakikolwiek temat. Był idealnie zaprogramowaną fasolką, tym pożądanym dzieckiem, spełnieniem marzeń. Pochodzi z in vitro i choć wiedział o tym od samego początku nie potrafi pogodzić się z tym faktem. Rodzice od zawsze opiekowali się nim jak szklaną szkatułką, która może się rozbić od mocniejszego podmuchu wiatru. Chorowitemu od maleńkości Haydenowi opiekę zapewniał ojciec pediatra i matka - księgowa, która do tej pory jest stanowczo nadopiekuńcza. 
Wolny od uzależnień młody człowiek z tendencjami destrukcyjnymi dlatego bardzo często odpycha od siebie ludzi. Nieufny, do granic możliwości podporządkowany woli rodziców, zakochany w komponowaniu, mężczyzna, którego dzieciństwo ograniczało się do tysiąca lekcji muzyki i wkuwaniu na klasówki. Nie wie co to śmiech i zabawa choć sztuczny uśmiech przykleja na swą twarz średnio 5 razy w tygodniu. 

POWIĄZANIA.

______
Witam wszystkich serdecznie. Wątki oczywiście chcę i to duuużo. Lubię dłuższe z ciekawym pomysłem. Powiązaniami także nie pogardzę. Raz wymyślam, raz zaczynam. ;)

"Tylko idioci są szczęśliwymi ludźmi"

 Liverpool Ordway
ostatnia klasa, artystyczna
dodatkowo uczęszcza na zajęcia z rzeźby i malarstwa




Słuchaj kochanie, to nie tak, kocham cię, kocham cię każdą swoją żyłą, każdym swoim włosem, obojgiem uszu i oczu, dziurkami nosa, skoliozą, paranoją, próchnicą, mózgiem, stopami, jesteś dla mnie wszystkim, klejnocie, góro cukry, kocham cię(...) ucieknijmy, mamy jakieś pieniądze, znajdźmy jakiś motel, kupmy odgrzewaną pizzę z mikrofali i frytki, a przede wszystkim dwie butelki wina, i wejdźmy do wanny, umyję cię, scałuję z ciebie wszystko, umyję cię, wytrę ręcznikiem, położę do łóżka, i zacznę całować i mówić ci, opowiadać cały świat, całować cię w usta, szyję, nos, oczy, czoło, uszy, splot słoneczny, ręce, palce, paznokcie, łokcie, piersi, sutki, pępek, brzuch, kolano, stopy, knykcie, łydki, kostki, pachwiny, cipkę, duszę; obejmiesz mnie nogami i chuchniesz mi w twarz srebrem; zmienisz mnie w księcia; ja ciebie w kobietę; ty mnie w mężczyznę; zmieniamy świat w lunapark; zło w mrożoną oranżadę; wojnę w popcorn; nienawiść w papierosa po obiedzie(...) Nie ma mnie bez ciebie" 




 To ona: nie dobro narodowe, pod skórą drzazga, samo mięso duszy, porno, miazga, czarny kot, wściekły pies, chwast i blizna, niechcianych słów jedyna ojczyzna.
To ona: śmierdzi papierosami i nie czesze włosów(włosów, które kiedyś były dreadami, ale teraz mało z nich zostało); posiada kolczyki i tatuaże w przedziwnych miejscach; zawsze chodzi w długich spódnicach i swetrach(dzięki czemu niewiele osób zna jej prawdziwą posturę); mierzy 170 cm wzrostu; pali weekendami trawkę; bije dłutem, aż uzna, że stworzyła rzeźbę; w przyszłości chciałaby mieć swoje studio tatuażu.
 To ona: zakochana w dziwnej literaturze; córka prawnika i skazanej za napaść na męża kobiety; fanka CocoRosie; zamknięta w sobie imprezowiczka; w tygodniu spędza dnie w łóżku ze szkicownikiem.
 To ona: małomówny stwór, któremu łatwo wpaść między nogi; ma za dużo kolczyków i czasem trudno się jej zdecydować, który założyć; 
 To ona: rozpoznawana przez wszystkich, znana przez nikogo;
 To ona: stała w uczuciu, które ukrywa przed światem; kociara; 
 To ona: z rozgadanej dziewczynki zmieniła się w chodzącego dziwaka, którego nikt nie chce zrozumieć;
[Witamy się z Liv serdecznie i zapraszamy do wątków.
W tutule C.Love, długi cytat-Żulczyk.
Za dużo tych zdjęć i jakoś nie ładnie to wygląda, ale kiedyś to poprawię,o
W karcie poukrywane są linki na dodatkowe zdjęcia
A buźki użyczyła cudowna i niepowtarzalna-Anna April <3]

Because we can

She's in the kitchen starin' out the window. So tired of livin' life in black and white. Right now she's missin' those technicolour kisses. When he turns down the lights,but lately feelin' like a broken promiseIn the mirror starin' down his doubt, there's only one thing in this world that he'd know, he said forever and he'll never let her down.
 
Zawsze chciała się wyróżniać, być widoczna na tle szarej masy. Zawsze chciała być inna, chciała żeby ludzie ją zauważali, widzieli że nie jest taka sama jak inni. Że wyróżnia się zachowaniem, stylem bycia, osobowością. Jade była wychowywana jedynie przez ojca. W całym swoim życiu nie miała przy sobie kobiety, od której mogłaby się uczyć tego, jakie zachowanie przystaje prawdziwej kobiecie, więc nic dziwnego, że ma w sobie tak wiele z faceta. Przez całe życie zwiedziła wiele miejsc na ziemi. Ma ojca, który swoje życie związał z muzyką, a zaś ta dała mu kilkanaście lat temu światową sławę, przez co Jade musiała przywyknąć do życia na walizkach. Przez cały okres tych przeprowadzek, nauczyła się, żeby nie przywiązywać się do osób, aby się z nimi nie wiązać, bo przecież po co potem cierpieć, kiedy będzie wyjeżdżać ? Do Sydney zawitała niedawno, ledwie dwa miesiące temu, wyrwana prosto z serca Meksyku, gdzie spędziła ostatnie pół roku. I tak jak zawsze, usłyszała od ojca że tu na pewno zostaną na dłużej. Nie wierzy w te słowa, które już słyszała miliony razy. 
Sama mówi, że jest nieco zdziczała. Trudno jej chwilami ogarnąć niektóre rzeczy, ma w zwyczaju bujać w obłokach, myśląc o niebieskich migdałach. Mimo to, nie jest złą osobą. Nauczona, że zawsze warto pozostać sobą, Jade trzyma się tej zasady. Mówi co myśli, mówi co jej ślina na język przyniesie, mówi, nie zastanawiając się nad sensem swoich słów. Lubi towarzystwo ludzi, jednak nigdy nie daje się do siebie zbliżyć zbyt bardzo. Trzyma innych na dystans, wmawiając sobie, że po co jej przyjaciel, bądź przyjaciółka. Przecież po co tracić czas na zacieśnianie więzi, jak i tak prędzej czy później wyjedzie. Naprawdę jednak potrzebuje takiej osoby, której mogłaby się wygadać, bądź też wypłakać w ramię, choć do tego ostatniego i tak ma spore zastrzeżenia. Chwilami ma problemy z emocjami. Potrafi szybko się zezłościć, co skutkuje tym, iż zazwyczaj drze się w niebogłosy, chcąc wyrzucić z siebie nadmiar złych emocji. Bywa aż za nadto szczera względem innych. Po ojcu odziedziczyła specyficzny humor, w którym jest dużo ironii i sarkazmu. Mimo wszystko, to wszystko pasuje do wizerunku Jade. Do wizerunku dziewczyny, która jest pewna siebie, waleczna i nieustępliwa. Jest osobą prostą, która zawsze musiała uparcie dążyć do tego, o czym marzyła. Nigdy nie dostawała wszystkiego na tacy, nie była przez nikogo faworyzowana. Dlatego też tak ciężko jej przyzwyczaić się do osób w szkole, bo większość z tych dzieciaków, według Jade, nie widzą nic więcej poza czubkiem własnego nosa. Nie stara się na siłę wpasować w towarzystwo, bo wie że to nie jej kategoria, oraz za wysokie progi, dla takiej prostaczki, jaką jest. A mimo to nie narzeka, bo dobrze jej z tym, co ma. 
 Jade O'Brien
uczennica klasy XI o profilu ogólnym
zajęcia z fotografii, szkolna gazetka
drużyna pływacka oraz kick-boxing.


cześć, zapraszam do wątków c:
wolę zaczynać, tak między nami. 

niedziela, 2 lutego 2014

'I pamiętajmy, że tylko jeden raz odwiedzamy świat...'

  Zoe Dawson 
Klasa XI - profil artystyczny
Jeśli jej nie znasz, łatwo będzie ci określić ją słowami: pusta i wredna. Czemu? Bo robi rzeczy, które z daleka mogą tak właśnie wyglądać. Wydaje się czasami osobą, która stoi ponad wszystkimi innymi. Każdy ma przecież jakieś wady. Nie ma co owijać w bawełnę, nic nie stoi na przeszkodzie żeby przyłapać ją z drinkiem w dłoni albo lufką. Zoe dobrze wie, że bywa złą przyjaciółką, siostrą, córką. Zwykle stara się jednak odkupić winy. Często wpada w różnego rodzaju tarapaty, jednak wychodzi z nich obronną ręką, zwykle jako niewinna, ewentualnie zmanipulowana. Jest twarda i wytrzymała na psychiczne ataki. Jest wielką flirciarą, kocha intensywnie, ale nietrwale. W ciągu pięknych osiemnastu lat jej droga miłosna wiecznie gdzieś zakręcała. To jednak wciąż za mało, by ten blond króliczek dał się złapać w jakąś sensowną sieć uczucia. Oprócz tego, jest bardzo kontaktową osobą. Szybko nawiązuje znajomości, z łatwością zjednuje sobie ludzi. Na pierwszy rzut oka - bardzo pozytywna, jakby radość nigdy nie znikała jej z oczu. Na co dzień sprawia wrażenie energicznej, wesołej i przyjaznej osoby.
 
"Dorastanie oznacza jedno – niezależność. Wszyscy tego chcemy. Czasem wykorzystujemy innych, żeby ją pozyskać. Czasem odnajdujemy ją w sobie. Czasem nasza niezależność przychodzi kosztem czegoś innego. A cena może być wysoka. Bo przeważnie, żeby pozyskać niezależność, musimy walczyć. Nigdy nie rezygnuj. Nigdy się nie poddawaj."  
 

It's a kind of magic.




Michael Hayter 

Is this the real life? Is this just fantasy?
Caught in a landslide, no escape from reality.
Open your eyes, look up to the skies and see.
I'm just a poor boy, I need no sympathy,
Because I'm easy come, easy go, little high, little low.
 Anyway the wind blows. Doesn't really matter to me, to me.

Dla Michaela informacja o przeprowadzce do Sydney zdawała się być zbawieniem. Chłopak towarzyski i otwarty wręcz dusił się w tej małej mieścinie. Życie przepełnione monotonią zdawało się go nudzić. A tutaj? Tutaj jest całkiem inaczej. Może nie pławi się luksusach jak jego rówieśnicy, może nie jeździ bardzo drogim autem i nie szasta pieniędzmi na prawo i lewo- ale nigdy mu niczego nie brakowało. Dobrze ubrany, pachnący markowymi perfumami, z najnowszymi gadżetami doskonale wie jak zrobić dobre wrażenie. Już od samego początku zyskał sobie przychylność dużej części osób. Z kolegami lubi wychodzić na piwo tudzież imprezy, z koleżankami, które rzucają mu przelotne spojrzenia na korytarzu bardzo często udaje się na randki w kinie czy też pobliskiej knajpce. Wydaje się być złotym chłopakiem jednak zdolność do pakowania się w tarapaty i głowa pełna pomysłów, spowodowała, że musi powtarzać klasę. Uczniem wybitnym nie jest, nie oszukujmy się, jedynie ekonomia i wszystko co związane z finansami sprawia mu frajdę. Ponadto dzięki swoim umiejętnością bardzo szybko uzyskał status kapitana męskiej drużyny siatkarskiej. Jeśli z czymś sobie nie radzi pomocy szuka u swojej siostry, która nigdy mu jej nie odmówiła. Ta mała blondynka jest dla niego wszystkim dlatego uparcie stara się aby nic jej się nie stało. Znalazł sobie dobrych przyjaciół jednak nie ma żadnych zasad i obecnie flirtuje z byłą jednego z nich, bo przecież miłości się nie wybiera, prawda? Jego brak jakiejkolwiek odpowiedzialności był widoczny bardzo wiele razy przez co dość skutecznie stracił zaufanie rodziców, w dodatku jest agresywny co nadrabia poczuciem humoru więc mało komu to przeszkadza.

klasa X | kapitan drużyny siatkarskiej | zajęcia z kick-boxingu | dom na obrzeżach miasta 

I don't have to care what you or anyone else thinks, because I'm good enough exactly as I am.

You know what, Sebastian? I'm a lot of things: airhead, a clotheshorse, occasional bitch. But I'm not a quitter.
Dakota Grimstone, osiemnastoletnia uczennica jedenastej klasy na profilu medialnym. Zołza od organizowania przyjęć. Queen Bee.
Nie miała mamy więc miała nowe sukienki i coraz to lepsze telefony. Ojciec nie miał czasu więc miała pieniądze, karnet do SPA i członkostwo w beach-clubie. Zapomnieli o urodzinach? To nic, Dakota zawsze lubiła drogie buty czy torebki. Nie zdążą wpaść na umówione spotkanie? Niech szofer podjedzie i zabierze Dakotę na zakupy, byleby duże i drogie. Gdyby tak spojrzeć na pokój i garderobę Dakoty można byłoby to zamienić w jeden wielki sklep z drogimi projektami domów mody. Sama Grimstone mogłaby to wszystko oddać, mogłaby wyrzucić te wszystkie pieniądze przez okno i czuła by się tak samo jak teraz. Czuje bardzo wiele, jednak nie zobowiązuje jej to by biegać dookoła i okazywać je całemu światu. Dakota nie ma słabości, Dakota jest idealna i skoro każdy tak myśli, nie trzeba ich nawracać. Lubi robić z ludzi głupców, lubi posiadać kontrolę nad innymi i lubi czuć się lepsza tylko i wyłącznie dlatego, że jej rodzice i brat zawsze starali się, aby była tą najlepszą. Mimo tego, że Grimstone wydaje się osobą niebywale okropną i fałszywą to z reguły ona jest tą, która otwiera się na innych, wyciąga serce i pomocną dłoń, a potem zostaje z nożem w plecach. Jest zbieraniną przeróżnych emocji, które najchętniej by z siebie wyrzuciła i robi to tylko w momentach nerwów kiedy wybucha płaczem lub próbuje mordować ludzi długopisami. Mistrzyni podejmowania złych decyzji i łapania się za złych facetów. W Dakocie trudno znaleźć przyjaciela, jednak lepiej starać się o jej względy niż przybrać postać jej wroga bo tym akurat nie jest zbyt łatwo w szkolnym życiu. 
Dziewczyna przepełniona niewiarygodnie wielką ilością żalu, za każdym razem uciekająca tylko i wyłącznie w ramiona swojego brata mając pewność, że jest jedynym człowiekiem na tym świecie, który w życiu by jej nie zranił. Choleryczka, mściwa bestia i palaczka mentolowych papierosów. Typowy instynkt przywódcy i zbyt wielka pewność siebie jak na tak obrzydliwy charakter. 

[ Witam ślicznie, karta do poprawki więc zapewne jutro zjawi się tutaj coś lepszego. Zapraszam ślicznie do wątków ;)]

Sure know how to run things.



Noah Allen
XII klasa
18 lat
artystyczny
happy go lucky

Hey babe, your hair is alright! 
Hey babe, let's go out tonight!

Nie posiada zbyt wielu zdolności, a jednak najlepiej umie udawać, że je ma. Nie wzięło mu się to z potrzeby ukrycia problemów, bo problemów wartych ukrycia nigdy nie było. Urodził się w zamożnej rodzinie, za ojca mając producenta sobotniego programu wieczornego na żywo, a za matkę bystrą damę - z wykształcenia historyczkę sztuki. Jest takim synem, który pali cygaro z ojcem i dyskutuje z nim o skoku cen akcji, chociaż nie ma o tym pojęcia i który kupuje matce kwiaty i Salvatore Ferragamo w ramach przeprosin za zniszczony salon. Kocha kinematografię i kocha teatr, ponadto kulturę i sztukę w każdej postaci. Kocha też ułatwiać sobie życie, kłamiąc, manipulując - wszystko w dobrej wierze. Mimo to jest odpowiedzialny i lojalny. Uwielbia życie, jest bardzo towarzyski i kocha ludzi. Rżnie w pokera, bilarda i szachy. Uczył się mówić po francusku. Dużo się uśmiecha, nie lubi się kłócić, za to lubi pomagać. Umie robić sztuczki z kartami i lubi tańczyć. Nie pije herbaty - tylko kawę i colę. Ma Cadillaca Eldorado, którego kocha i szanuje, ale nie jeździ nim jak szalony - właśnie dlatego.
Neurotyk, przede wszystkim w życiu uczuciowym. Trwa w burzliwym związku/nie związku z Emily i w przerwach ucieka w ramiona innych koleżanek. Ma połamane synapsy - problemy ze skupieniem i łatwo się nudzi. Mówi, że chce zostać aktorem, bo chce zostać każdym. Lubi imprezować, jest człowiekiem, który nigdy nie miewa kaca i zawsze nosi marynarkę i chustkę. Ponad to nie uprawia sportu, je ciastka i ma nieludzki metabolizm. Potrafi grać na fortepianie. Ma plan wyjścia na ludzi, udając jednego. Wewnątrz ma kryzys osobowości, ale zakładając że każdy przez to przechodzi, wszystko j e s t w porządku.
_______________________________
Ben Eidem; Lorde; Bowie. Ta karta to troche zbyt chaotyczna.
Zapraszam do wątków!

let her soul fly

- Margit Sandemo
SHEILA JASMINE GARVAN
lat 18, profil medialny, klasa XI, gazetka szkolna

      Całe jej życie składa się z kłamstw. Udaje kogoś, kim była kiedyś, choć już dawno przestała tym kimś być. Zgubiła się, zaplątała; sama już nie jest pewna co jest prawdą, a co iluzją. Błądzi po omacku niczym ślepiec, starając się zrozumieć samą siebie, odkryć prawdziwą Sheilę, która gdzieś się zapodziała pod maską szczęśliwej dziewczyny oraz złością i żalem do całego świata. Starając się dostosować do otoczenia, a także podołać wymogom, które narzucili jej rodzice, ukrywa swoją złość, która z dnia na dzień jest coraz większa. Ma wrażenie, że jest tylko marionetką w rękach innych, że nie ma własnego zdania; wszystkie jej przekonania i zasady zostały jej na siłę wpojone, a ona jest zbyt słaba, aby się temu sprzeciwić. Każdego dnia próbuje od tego uciec, każdego dnia po cichu walczy, a jej sposobem na to jest alkohol i marihuana, która jest także jej sposobem na szybki i łatwy zarobek. Dzięki nim czuje silniejsza, dzięki nim czuje się pewniejsza.
      Wiecznie ukrywa przed światem wszystkie swoje problemy. Wewnątrz kłębek nerwów, gniewu, a także sekretów; na zewnątrz - kolejna dorastająca nastolatka, może o nieco zbyt ognistym temperamencie. Zdolna do podejmowania pochopnych decyzji, których później żałuje, a także rzucaniu czym popadnie w chwilach złości. Wszystkie swoje żale wypłakuje w poduszkę, gdy nikt tego nie widzi, bowiem jest zbyt dumna, aby przyznać się do swoich słabości i problemów. W szkole uznawana za zdzirę, która niszczy związki i przyjaźnie, co jest wierutnym kłamstwem, jednak Sheila ma w dupie opinię innych. Słyszy wszystko, widzi wszystkich i nie ma problemów z dzieleniem się tym z całą szkołą. Mała plotkara, która zawzięcie poluje na stanowisko przewodniczącej gazetki. Zaplątana w sieć kłamstw, którą sama utkała przez wszystkie lata pobytu w szkole. Borykająca się z niekontrolowanym drżeniem rąk, które wciąż bagatelizuje i ukrywa przed innymi.

Cytat - Robot Koch. Buźka - Grace Phipps.

Live is life

When we all give the power
We all give the best


Rose Evans

 Sala gimnastyczna już od godziny powinna być pusta. Jednak jedna dziewczyna nadal korzystała z jej uroków z uśmiechem na twarzy przebiegając kolejny kilometr z piłką przy nodze. Uwielbiała ten moment, gdy zmęczenie wdawało się we znaki, ale nadal robiła to, co kochała. Mocne uderzenie i siatka brami została porwana w górę. Uśmiechnęła się do siebie odgarniajac kosmyk włosów z twarzy. Wystarczy. Pomyślała, kierując się do szatni. Dokładny prysznic, a następnie poprawienie lekkiego makijażu na wyraźniejszy. Trenigni treningami, ale nie mogła pozowlić sobie na zaniedbanie swojego wizerunku. Cała Rose. Perfekcyjny wygląd był koniecznością w jej życiu, a bogaty tatuś sprzyjał temu. Jego kancelaria adwokacka działała świetnie, a więc jego malutka córeczka miała wszystko co tylko chciała. Nic więc dziwnego, że nawet fanaberie pana Evans nie przeszkadzały jej. Zmiana orientacji z hetero na homo? Nie jej interes. Byle dogadywała się z nowym partnerem, a z tym nie miała większego problemu. Z mamą, która wyprowadziła się z domu również miała dobry kontakt. Przecież to taka dobra dziewczyna.
 Rose nie daje wchodzić sobie na głowę. W szkole zawsze jest pewna siebie i nikt nie może pochwalić się znajomością jej słabego punktu. Może po prostu go nie ma? Ma jak każdy. Jednak nikt nie wnika w jej życie, bo doskonale wie, że może skończyć się to źle. Panienka Evans to takie stworzenie, które lubi pyskować, uśmiechać się, płakać na zawołanie, rządzić i być górą. Czyli robi wszystko, aby radzić sobie. Nie stroni też od zakrapianych imprez. Może i nie powinna. Wiadomo, skoro ciągnie ją do sportu, to nie do używek. Zawsze twierdzi, że lepiej się napić, niż zalapić. Tego się trzyma. Co jeszcze? Jest osobą, którą nie każdy może poznać, ale gdy już uda się komuś do niej zbliżyć, to może zawsze na nią liczyć. No chyba, że w tym samym momencie ona ma problem. Tutaj nie trzeba dyskutować.


>>klasa XI >>profil sportowy >>kapitan drużyny piłki nożnej >>zajęcia taneczne >>zastępca przewodniczącego szkoły


Witamy się razem z Rose i od razu zapraszam do wątków i powiązań. Akceptuję wszystko co ciekawe, oryginalne i wnoszące coś do postaci. Preferuję wątki długie/bardzo długie, ale w gruncie rzeczy dostosowuję się do innych autorów. Romanse, tragedie, dramaty, sytuacje śmieszne, dziwne i szalone - wszystkie tematy są mile widziane w wątkach. Mam nadzieję, że charakterek Rose nie odstraszył, bo wiadomo - co złego to nie my. Lubię takie skrajne postaci, więc nie gryźcie za piękną panienkę z okienka, która jest kapitanem drużyny sportowej.
Odpisuję różnie, nie mijam, trzymam się kolejności. To chyba tyle tytułem wstępu.